Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Zakręcone auto przyszłości

Piotr Szymaniak 22-10-2011, ostatnia aktualizacja 24-10-2011 13:27

Polscy naukowcy opracowali projekt samochodu przyszłości. Auto jest małe, ekologiczne, a do tego obraca się wokół własnej osi. – Dzięki SpinCarowi, bo o nim mowa, zapomnimy o korkach, spalinach i problemach z parkowaniem – zapowiadają twórcy.

Każdy znajdzie SpinCara dla siebie: autko dostawcze...
źródło: Bartosz Borowicz, Mateusz Przybysz
Każdy znajdzie SpinCara dla siebie: autko dostawcze...
...model miejski na wąskie drogi, dobry też dla straży miejskiej..
źródło: Michał Zacharczuk
...model miejski na wąskie drogi, dobry też dla straży miejskiej..

Masz kłopoty z parkowaniem? Krążysz w tę i z powrotem w poszukiwaniu miejsca, gdzie można zostawić auto? Denerwuje cię stanie w korkach? A może jesteś niepełnosprawny i potrzebujesz samochodu, który będziesz prowadzić  wprost z wózka inwalidzkiego? Wszystkie te problemy rozwiązuje SpinCar, rewolucyjny projekt samochodu miejskiego autorstwa dr. Bogdana Kuberackiego.

Koniec z zawracaniem

Na czym polega nowatorstwo pojazdu? – Na wymyślonym przez nas podwoziu, które umożliwia obracanie się wokół własnej osi. Czyli zamiast zawracać czy cofać, wystarczy w miejscu obrócić auto i jechać w wybranym kierunku – opisuje dr Kuberacki. – Zrobiliśmy już elektryczny, zdalnie sterowany model w skali 1:5, który potwierdza wszystkie nasze teoretyczne założenia.

Nietypowy jest też kształt, bo w zależności od modelu SpinCar jest okrągły lub eliptyczny. Rodzina pojazdów ma aż pięć wersji. Podstawowy to SpinCar Family. Mieści się w nim dwóch dorosłych pasażerów i dwoje małych dzieci (lub jedno starsze). Ewentualnie dzieci można zastąpić zakupami, których zmieści się tyle co w wózku z supermarketu.

SpinCar Slim to wersja węższa (półtora metra szerokości zamiast dwóch) więc tylko dwuosobowa. – Łatwo mieści się pomiędzy samochodami zaparkowanymi wzdłuż wąskich ulic. Doskonale nadaje się dla służb takich jak straż miejska, które muszą wielokrotnie wjeżdżać w wąskie zaułki, a następnie z nich wyjeżdżać – zachwala Kuberacki.

Jest też wersja Teen, czyli jednoosobowy pojazd przeznaczony dla nastolatków. Ma być tak zwinny jak skuter czy quad, lecz bezpieczniejszy. Doskonale nadaje się też np. dla dostawców pizzy.

Ale tak naprawdę SpinCar powstał jako auto dla niepełnosprawnych (pisaliśmy o tym w lutym ubiegłego roku ). Wtedy auto nazywało się Kul-Car i jeszcze nie miało możliwości obracania się w miejscu. Jego następcą jest SpinCar New Life, w którym mogą jechać dwie osoby, w tym jedna na wózku inwalidzkim. W zależności od wersji niepełnosprawny może kierować lub być pasażerem. Auto wyposażone jest dodatkowo w platformę, którą można rozłożyć w dowolnym kierunku.

Jest też SpinCar Deliverer – jednoosobowe auto z przestrzenią na ładunki. W zamyśle projektantów będą z niego korzystać kurierzy lub drobni dostawcy.

Ze względu na małe rozmiary (SpinCar jest dwa razy krótszy od tradycyjnego samochodu) auta przyszłości mogą zaparkować w trudno dostępnych miejscach i nie zajmują dużo miejsca, stojąc w korku.

Ale to nie wszystko. Projektanci twierdzą, że obrotowe podwozie da się zastosować w... autobusach. – Gdyby np. taki Solaris Alpino był produkowany na podwoziu według  naszego pomysłu, wówczas do zawracania niepotrzebna byłaby pętla, lecz wystarczyłaby zwykła zatoka przystankowa – przekonuje konstruktor.

Kul-Car miał kosztować ok. 20 – 30 tys. zł. – Koszty SpinCara będą porównywalne. Ten, kto się weźmie za produkcję tych aut, będzie musiał wyłożyć dużo na przetestowanie wszystkich nowych rozwiązań – przyznaje dr Bogusław Kuberacki. – Niebawem nasz projekt będzie przedstawiony bardzo poważnym inwestorom, ale na tym etapie wszystko jest obwarowane tajemnicą – dodaje.

Samo zbudowanie prototypu to koszt rzędu 2 – 3 mln zł.

Napędzany powietrzem?

Jeszcze nie wiadomo, jaki silnik będzie miało auto: we wstępnej koncepcji są to baterie, ale projektanci rozważają także silniki hybrydowe lub pneumatyczne, gdzie zamiast silnika jest butla ze sprężonym powietrzem. – Moim zdaniem, to jest przyszłość, a  nie akumulatory, które są szkodliwe dla środowiska na etapie produkcji – zaznacza Kuberacki.

Twórcy SpinCara zlecili badania wśród kierowców i aż 85 proc. z nich oceniło pojazd pozytywnie. Natomiast wszyscy niepełnosprawni respondenci biorący udział w badaniu przyznali najwyższe noty wersji dla inwalidów.

Hurraoptymistyczne nastroje studzą trochę eksperci.

– Sama koncepcja jest ciekawa. Duża manewrowość, sensowne rozwiązania, merytorycznie też nie mam wiele zastrzeżeń – ocenia Wojciech Przybylski z Instytutu Transportu Samochodowego. – Natomiast realność tych pomysłów oceniłbym na tróję, stosując skalę szkolną. SpinCar jest autem raczej na gładkie drogi i bez krawężników. Obawiam się też, że ten system kół jest gorszy pod względem stateczności od tradycyjnego

Więcej informacji o projekcie znajduje się na stronie www.spincar.pl. .

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy