Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Szlachetny kleks

Monika Małkowska 07-04-2011, ostatnia aktualizacja 07-04-2011 12:04

Mieczysław Wasilewski, Plakaty, Café Relaks, ul. Puławska 48, wejście od Dąbrowskiego, wystawa czynna do 10.05

źródło: Archiwum
źródło: Archiwum

Wkrótce minie rok, od kiedy Café Relaks otworzyła się dla gości i plakatów. Od inauguracji skromnego, a już popularnego lokalu na Starym Mokotowie odbyło się pięć pokazów gatunku, który kiedyś uchodził za naszą narodową chlubę.

Teraz mamy prace mistrza, złotego medalisty na plakatowych mistrzostwach świata, czyli na warszawskim biennale. Biennale powstało w 1966 roku – to były szczytowe lata dla naszej szkoły plakatu i niełatwo było wyróżnić się wśród tłumu grafików. Ale Wasilewski odcinał się – rygorem kompozycyjnym.

Henryk Tomaszewski – profesor, u którego Wasilewski został asystentem – szanował tyleż ascezę, co dowcip podopiecznego. Nic dziwnego, że po przejściu w stan spoczynku przekazał mu prowadzenie Pracowni Projektowania Graficznego na warszawskiej ASP.

Porównywać te prace z obecną produkcją reklamową to jak zestawić ucztę Babette z kateringiem. U Wasilewskiego jest plastyczna rafinada. Czerń, biel, z rzadka czerwień. Gruba krecha od pędzla, cieniutka kreseczka z piórka zderzone z kleksem, odręcznym napisem. To nie tyle plakaty, ile niezwykłej subtelności rysunki.

Uwielbiam "Trzy kobiety" z filmu Altmana: symbolizują je... sztućce (łyżka, widelec, nóż) z wkomponowanymi w sylwetki, umownymi dziewczęcymi profilami. Nie gorszy jest Toulouse-Lautrec. Profil słynnego artysty sprowadza się do charakterystycznego melonika – czarna forma dopełniona napisem, kto zacz. Nazwisko Francuza staje się jednocześnie jego nosem, okularami, brodą i włosami. Zgodzicie się, że ten plakat można porównać do aforyzmów Leca? Autorowi na tym zależy...

 

Życie Warszawy