Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Aktor bronił pasażerów

Janina Blikowska, Aleksandra Pinkas 05-04-2011, ostatnia aktualizacja 06-04-2011 15:17

Henryk Talar ujął w WKD bandytę, który bił pasażera na stacji w Opaczy. Nikt w pociągu nie ruszył mu z pomocą i napastnik uciekł.

autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa

Znany aktor Teatru Narodowego jechał kolejką WKD w niedzielę późnym wieczorem. Pociąg w kierunku Pruszkowa ze stacji Śródmieście odjeżdżał o godz. 22.35.

Przez kwadrans podróż upływała spokojnie. – Gdy kolejka dojeżdżała do  Opaczy, zobaczyliśmy, jak na peronie dwóch bandytów bije mężczyznę. Jeden z nich wskoczył do naszego wagonu, drugi został na stacji – opowiada Maksym Gołoś, jeden z pasażerów.

Zareagował tylko Henryk Talar. Poderwał się  z miejsca i pobiegł do drzwi.  Złapał młodego, śniadego mężczyznę, choć ten przy pasku miał nóż. Bandyta próbował się wyrwać. Szarpał się z aktorem.

– Musiałem zareagować. Komuś działa się krzywda.  Pamiętam, że po śmierci policjanta Andrzeja Struja miałem taką refleksję, co  ja bym w takiej sytuacji zrobił? Czy bym stchórzył? – opowiada aktor. Poprosił jednego z pasażerów, by połączył się z numerem  112. Mężczyzna zadzwonił, reszta podróżnych tylko się przyglądała. Na najbliższej stacji w Michałowicach napastnik wyrwał się Talarowi  i uciekł.

Policja przyznaje, że odebrała wieczorem telefon z prośbą o interwencję w Opaczy. – Ale dzwoniący prosił o przysłanie karetki. Od nas nie chciał pomocy – zapewnia Maciej Karczyński z Komendy Stołecznej Policji. Dodaje, że poszkodowany w każdej chwili może złożyć zawiadomienie, wówczas policjanci zajmą się sprawą.

W ubiegłym roku na stacjach i w pociągach WKD do podobnych zdarzeń dochodziło średnio co trzeci dzień.

– Bezpieczeństwa pasażerów pilnuje wynajęta przez nas  agencja ochrony. Ochroniarze są na każdej stacji naszej kolei – wyjaśnia Krzysztof Kulesza, rzecznik WKD.

Straż ochrony kolei w 2010 roku zatrzymała 111 bandytów. Wśród nich byli złodzieje, sprawcy rozbojów czy uczestnicy bójek. – Możemy tylko wylegitymować osoby, które łamią prawo, i doprowadzić je na policję. Albo nałożyć grzywnę w wysokości od 20 zł do 500 zł. A jeśli ktoś nie chce przyjąć mandatu, kierujemy wniosek do sądu – tłumaczy st. insp. Paweł Boczek, rzecznik straży ochrony kolei.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy

Najczęściej czytane