Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

"Wszystko" na początek

Jolanta Gajda-Zadworna 04-04-2011, ostatnia aktualizacja 07-04-2011 20:20

Internauci sfinansowali produkcję. Aktorzy zagrali za darmo. Znalazł się też dystrybutor. I tak Artur Wyrzykowski spełnił marzenie. Jego pierwszy film w piątek pojawi się w kinach.

źródło: materiały prasowe

Podziwiam zacięcie i upór. O efekcie nie da się jednak napisać wiele dobrego” – ocenia na forum przedpremierowy widz. „»Wszystko«” oferuje parę fajnych ujęć, ale jest pozbawione puenty” – nie oszczędza kolejny internauta. Najmocniej uderza jednak trzeci: „»Wszystko« mogłoby się równie dobrze nazywać »Nic«”.

Opinie te, wśród wielu innych materiałów, zamieścił na swojej internetowej stronie reżyser Artur Wyrzykowski.

– Nie obiecywałem oscarowego poziomu. Chciałem po prostu nakręcić film. Najlepiej, jak potrafię – stwierdza 25-latek, który narobił sporo szumu, nie tylko w kinowym światku.

– „Wszystko” jest zrobione bez manieryzmu i nadinterpretacji, tak częstych u debiutantów. To prosta historia opowiedziana prostymi środkami – broni obrazu niezależny dziennikarz.

Kwadrans na ekranie

Kto ma rację? Przekonać się można od piątku. Wtedy, trwające kwadrans komediowe „Wszystko” trafi do kilkunastu kin w Polsce. Będzie pokazywane razem z 85-minutowym szwedzkim „Miss Kicki” z Pernillą August w roli głównej. Nowatorskim połączeniem projekcji krótko- i pełnometrażowej debiutuje na rynku firma dystrybucyjna Spectator.

– Naświetliliśmy film Artura, za darmo na kopiach. Chcemy promować kino europejskie i wspierać młodych twórców – deklaruje Dominika Druch.

Ale przyznaje, że o dystrybucji obrazu w dużej mierze zdecydowała promocyjna skuteczność samego reżysera.

Wespół w zespół

O „Wszystkim” zrobiło się głośno dzięki brawurowej akcji. Trzy lata temu nikomu nieznany młody człowiek zwrócił się do internautów z apelem o wsparcie filmowego marzenia. Liczyła się każda kwota. W zamian obiecywał umieszczenie nazwisk sponsorów na końcu projekcji. Słowa dotrzymał – aż dwie minuty trwa prezentacja 688 osób, które wyłożyły 28 306 zł.

20 tys. zł dodał Polski Instytut Sztuki Filmowej. – Resztę pożyczyłem – zdradza Wyrzykowski.
Nim udało się domknąć budżet,w sumie 80 tys. zł – w filmie zgodzili się zagrać młodzi, ale już znani aktorzy.

– Artur rozbroił mnie, mówiąc, że kręci film, choć nie ma pieniędzy – wspomina Marta Żmuda-Trzebiatowska.

– Taką pasję warto wspierać – dodaje Antoni Pawlicki.

Wciąż się uczę

Dziś stronę filmu, która zmieniła adres na: www.chcezobaczycwszystko.net, otwiera powitanie: „Cześć. Udało mi się zrobić film”. Chęć obejrzenia produkcji zadeklarowało już osiem tysięcy osób.

– Jestem dumny, że udało mi się to, w co nikt nie wierzył – mówi Wyrzykowski. – Miałem dużo szczęścia. Jeśli czegoś mi żal, to tego, że trwało to tak długo. I scenariusz mógłby być lepszy. Ale i tak wiele się dowiedziałem.

Zmontowany wstępnie film już półtora roku temu przyniósł twórcy wymierną korzyść: propozycję wyreżyserowania kilku odcinków „Plebanii”. Mimo że nie obronił pracy w Warszawskiej Szkole Filmowej.

Ze szkołą się rozstał, bo inaczej niż sugerował jego opiekun Maciej Ślesicki, postanowił nakręcić „Wszystko” – swoją pracę dyplomową – na taśmie, czyli drogo. Nie żałuje.
Następny projekt chce już zrealizować cyfrowo. Studiuje też scenariopisarstwo w łódzkiej filmówce.

– Dużo muszę się jeszcze nauczyć – mówi.

Życie Warszawy