Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Z siekierą na park Wiśniewo

Maciej Miłosz 30-03-2011, ostatnia aktualizacja 31-03-2011 10:54

Ponad 750 drzew chce wyciąć deweloper, by zbudować centrum handlowo-rekreacyjne przy ul. Modlińskiej. Mieszkańcy protestują.

*Leszek Zawadzki zapowiada, że w ostateczności, aby bronić parku, przykuje się do drzewa rafał guz
autor: Guz Rafał
źródło: Fotorzepa
*Leszek Zawadzki zapowiada, że w ostateczności, aby bronić parku, przykuje się do drzewa rafał guz
Białołęka park Wiśniewo
źródło: Życie Warszawy
Białołęka park Wiśniewo

To skandal. Wycinanie zdrowych drzew, których pnie mają średnicę ponad 3 m, woła o pomstę do nieba. Nie dajemy na to zgody, będziemy walczyć o park. W ostateczności przykujemy się do drzew – grozi Lech Zawadzki, który mieszka  blisko  parku. Problem dotyczy terenu u zbiegu Modlińskiej, Podróżniczej i Sąsiedzkiej. Stanowi ulubione miejsce spacerów mieszkańców. W parku Wiśniewo jest 14 pomników przyrody: olbrzymich dębów szypułkowych.

Teraz mieszkańcy obawiają się, że już wkrótce usłyszą wizg pił. Planowane tam centrum rekreacyjno-handlowe ma mieć dwie kondygnacje nadziemne i dwie podziemne. Powierzchnia całkowita to ponad 80 tys. mkw. Użytkownik wieczysty tego terenu Kredyt Bank SA twierdzi, że nie jest zainteresowany uczestnictwem bezpośrednim ani pośrednim w budowie centrum na tej działce. Zdaniem mieszkańców, wynajął jednak pracownię Apar-Projekt, a ta  zleciła jeszcze innej firmie ekspertyzę wpływu ewentualnej inwestycji na środowisko. Wynika z niej, że do wycięcia jest 750 drzew, m.in. kilkanaście dębów mających średnicę pnia powyżej 2,5 m.

– Na razie są to tylko luźne plany, przecież nikt tam nic nie buduje – uspokaja Tadeusz Szumielewicz, architekt z pracowni Apar. Problemu nie widzi także urząd Białołęki. Tydzień temu burmistrz Jacek Kaznowski twierdził, że rozważy złożenie uwag do ekspertyzy. Nie złożył. – Dwa lata temu nie zgodziliśmy się na siedmiopiętrowe budynki w tym miejscu – tłumaczy rzeczniczka dzielnicy Bernadeta Włoch-Nagórny. – Na razie jednak nie widzimy zagrożenia. To, w jakim kształcie będzie mogła powstać inwestycja, zależy od decyzji środowiskowej, którą w ciągu dwóch miesięcy wyda Biuro Ochrony Środowiska stołecznego ratusza. – Na pewno nie pozwolimy na wycinanie trzymetrowych dębów – zapewnia Agnieszka Kłąb z wydziału prasowego urzędu miasta. – Uwagi mieszkańców wnikliwie przeanalizujemy.

Życie Warszawy