Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Internet ratuje Japonię

Wojciech Lorenz 29-03-2011, ostatnia aktualizacja 29-03-2011 21:24

Komputerowa sieć przetrwała kataklizm. Teraz jest używana do niesienia pomocy i opanowywania chaosu.

Już kilka godzin po trzęsieniu ziemi i tsunami na ratunek Japończykom ruszyli giganci internetowi. Facebook i Twitter uruchamiały serwisy pomagające szukać zaginionych. Google stworzył satelitarne mapy najbardziej zniszczonych obszarów, aby ułatwić akcję ratunkową. Popularny w Japonii portal społecznościowy Mixi stał się miejscem spotkań dla rodzin i znajomych rozdzielonych przez kataklizm. Pojawiły się zdjęcia zaginionych i rozpaczliwe apele o pomoc.

Ale zrodziły się też całkowicie nowe pomysły. Już trzy dni po kataklizmie studenci z Tokio Metropolitan University stworzyli portal z informacjami niezbędnymi dla ocalonych i ekip ratunkowych.

– Stworzyliśmy m.in. mapę dróg, które są przejezdne. To była kluczowa informacja dla ekip ratunkowych próbujących dostać się na miejsca kataklizmu drogą lądową. Ale stworzyliśmy też mapę z zaznaczonymi sklepami, które nie zostały zniszczone, aby ocaleni mogli się zaopatrzyć w podstawowe produkty, zanim zacznie do nich napływać pomoc – mówi  profesor Hidenori Watanave z Tokio Metropolitan University.

Ponieważ tsunami uszkodziło elektrownię atomową Fukushima i Japonia boryka się z deficytem prądu, twórcy serwisu błyskawicznie stworzyli mapę z informacjami, gdzie i w jakim czasie będą planowane wyłączenia energii.

Japonia słynie z zamiłowania do technicznych nowinek i z najwyższego nasycenia Internetem na świecie. Aż 80 proc. Japończyków korzysta z sieci. Ponad połowa łączy się z nią za pomocą multimedialnych telefonów komórkowych. Gęsta sieć połączeń internetowych i telefonicznych świetnie sobie poradziła z kataklizmem, który niemal doszczętnie zniszczył infrastrukturę na setkach kilometrów kwadratowych wybrzeża. Teraz Japończycy próbują wykorzystać ten potencjał.

– W Japonii mamy określenie Otaku na różnego rodzaju zapaleńców. My jesteśmy takimi zapaleńcami komputerowymi, dlatego od razu myślimy, jakich informacji ludzie będą najbardziej potrzebować – mówi Tomoyuki Torisu, który razem z profesorem Watanave tworzy interaktywne mapy.

Teraz każdy może wejść na serwis Tv.mapping.jp i zobaczyć, co się dzieje na wyspach, przeczytać historie mieszkańców i wiadomości, jakie wysyłają przez Internet.

Dzięki temu w czasie kryzysu Japończycy są lepiej poinformowani i mniej skłonni do paniki.

Kiedy tysiące obcokrajowców uciekało w popłochu z Tokio w obawie przed skażeniem radioaktywnym, wolontariusze tworzyli serwis na bieżąco informujący o poziomie promieniowania z wyjaśnieniem, kiedy jest ono szkodliwe dla zdrowia.

Mapy kryzysowe to zjawisko, o którym zaczyna być coraz głośniej. Taka mapa powstała m.in. po trzęsieniu ziemi na Haiti.

Obecnie trwają prace nad mapą dotyczącą sytuacji w Libii.

Życie Warszawy