Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Cmentarz kością niezgody

Mariusz Gruza 21-10-2010, ostatnia aktualizacja 22-10-2010 19:57

Ponad 200 mieszkańców osiedla przy ul. Pabla Nerudy na Bielanach sprzeciwia się rozbudowie Cmentarza Wawrzyszewskiego. Lokatorzy obawiają się, że zmarli będą chowani zbyt blisko ich domów.

autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa

Dwa tygodnie temu w ekspresowym tempie proboszcz parafii św. Marii Magdaleny zbudował nowe betonowe ogrodzenie cmentarza. Tym samym powiększony został jego obszar, a nowy mur cmentarny znajduje się teraz w odległości zaledwie 30 metrów od naszych domów – denerwuje się Ireneusz Mańkowski, mieszkaniec bloku przy ul. Pabla Nerudy 5.

Lokatorzy obawiają się, że nowa część cmentarza będzie w przyszłości wykorzystywana do grzebania zmarłych.

Groby pod oknami

– Już teraz cmentarz znajduje się praktycznie pod naszymi oknami. Groby są położone ok. 50 metrów od naszych domów. Niektóre nawet bliżej. W takiej sytuacji są lokatorzy bloku przy ul. Nerudy 12 – mówi Tomasz Drzewiecki, jeden z przeciwników rozbudowy cmentarza.

Protestujący podkreślają, że ich mieszkania tracą przez to na wartości. – Może chodzić nawet o kilkanaście tysięcy złotych, bo co to za przyjemność jeść śniadanie w rytm marsza żałobnego – mówi Mańkowski.

Wcześniej na tym terenie znajdował się osiedlowy parking, rosły także drzewa. – To tworzyło naturalną strefę oddzielającą osiedle od cmentarza. Teraz jej nie ma – mówi Drzewiecki.

Mieszkańcy są rozżaleni także brakiem konsultacji ze strony Kościoła. – Nikt nas nie zapytał o zdanie. Zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym – irytuje się kolejny protestujący Antoni Warda.

Mieszkańcy bielańskiego osiedla są zdecydowani działać. – Już przesłaliśmy w tej sprawie pisma do prezydent stolicy, urzędu dzielnicy oraz sanepidu – mówi Mańkowski. W sąsiadujących z cmentarzem blokach zbierane są także podpisy pod pismem protestacyjnym. – Do tej pory podpisy złożyło ponad 200 osób – mówi Warda.

Wszystko zgodnie z prawem

Przedstawiciele parafii zapewniają jednak, że cała inwestycja została przeprowadzona zgodnie z prawem, i odwołują się do historii nekropolii. – W XIX w. cmentarz kończył się przy ul. Kwitnącej. Dopiero w latach 50. ubiegłego wieku władza komunistyczna nakazała przesunąć granicę cmentarza o dziesięć metrów – mówi ks. Bogusław Pasternak, proboszcz parafii św. Marii Magdaleny.

Według proboszcza, przez wiele lat teren ten był zaniedbany, a parafia dążyła do uporządkowania spraw własnościowych gruntu. Udało się tego dokonać jeszcze przed wakacjami. – W maju wojewoda mazowiecki wydał decyzję, w której stwierdzono, że działka ta stanowi część dawnego cmentarza parafialnego i pozostaje we władaniu parafii – pokazuje dokumenty ks. Pasternak.

Także władze dzielnicy podkreślają, że postawienie nowego ogrodzenia odbyło się zgodnie z prawem. – Do urzędu wpłynął protest mieszkańców przyległego osiedla przeciw wykorzystaniu tymczasowo ogrodzonego miejsca na grzebanie zmarłych – mówi Kacper Pietrusiński, wiceburmistrz dzielnicy Bielany.

– Jednak proboszcz parafii św. Magdy Magdaleny dopełnił wszelkich wymaganych prawem procedur – tzn. zgłosił zamiar budowy ogrodzenia i złożył oświadczenie do praw dysponowania tym gruntem – dodaje Pietrusiński.

Urzędnicy podkreślają, że w takiej sytuacji nie mieli prawa zakazać przeprowadzenia budowy ogrodzenia.

Dzielnica ostrzega

Władze dzielnicy wolą jednak dmuchać na zimne i w ostatnich dniach przesłały do proboszcza pismo, w którym – powołując się na rozporządzenie ministra gospodarki komunalnej z 1959 r., – przypominają, jakie przepisy obowiązują w przypadku grzebania zmarłych.

– W dokumencie została zawarta informacja o tym, że odległość grobu od najbliższych zabudowań mieszkalnych nie może być mniejsza niż 50 metrów – mówi Pietrusiński. – Z racji tego, że nowe ogrodzenie znajduje się bliżej, to na tym terenie obowiązuje zakaz grzebania zmarłych. Jeżeli zostanie on złamany, to sprawa trafi do prokuratury – podkreśla Pietrusiński.

Jak więc ten obszar zostanie zagospodarowany? – Ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie została podjęta, ale można tam postawić kontenery na śmieci lub stworzyć trawnik – mówi ks. Pasternak.

W ursusie też konflikt

Przeciwko rozbudowie cmentarza protestują także mieszkańcy Ursusa, niektórym grozi nawet wyprowadzka z ich własnych domów. Cmentarz należy do parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus we Włochach. Tamtejszy proboszcz wraz z dzielnicowymi radnymi postanowił rozbudować nekropolię o tereny między ul. Dojazdową a ul. Badylarską. Problem polega na tym, że znajdują się tam zabudowania mieszkalne, magazyny i warsztaty. Mieszkańcy zarzucają dzielnicowym radnym, że nie konsultowali z nimi zapisów projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który przewiduje rozbudowę cmentarza. Władze dzielnicy twierdzą, że nekropolia musi być powiększona, bo za kilka lat zabraknie miejsca na nowe groby. Ponadto urzędnicy zapewniają, że wywłaszczeni mieszkańcy nie mają się czym martwić, bo dostaną odszkodowania. Te zapewnienia nie uspokajają jednak mieszkańców, którym grozi wywłaszczenie. Protestujący twierdzą, że rozbudowa cmentarza kosztem ich własności jest bezprawna, i zapowiadają, że będą walczyli do końca. O tym, czy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego wejdzie w życie, zdecyduje rada miasta.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy