Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Komunały o SPEC i bój o komunałki

mgc 01-10-2010, ostatnia aktualizacja 01-10-2010 08:13

Gwizdy, buczenie, czasem oklaski. Dwie silne grupy niezadowolone z pracy urzędników – pracownicy SPEC i lokatorzy komunalnych kamienic – domagały się na informacji na sesji.

Pracowników SPEC  i lokatorów zjednoczyła wczoraj niechęć do stołecznych urzędników i ich wymijających odpowiedzi.   – Protestujcie! Przecież głupoty gada! – zachęcali  jedni drugich
autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa
Pracowników SPEC i lokatorów zjednoczyła wczoraj niechęć do stołecznych urzędników i ich wymijających odpowiedzi. – Protestujcie! Przecież głupoty gada! – zachęcali jedni drugich

Lokatorzy chcieli, by ratusz powołał „okrągły stół” do rozwiązywania problemów mieszkańców lokali komunalnych. A związkowcy Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej przyszli wysłuchać informacji o przygotowaniach do prywatyzacji ich firmy.

SPECjalnie bez konkretów

Wycena SPEC – jednej z największych miejskich spółek, powinna być gotowa już pod koniec czerwca. Nie jest. – Dlaczego? Czy poznamy ją przed końcem kadencji – pytali rajcy PiS i SLD. A szefowa Biura Nadzoru Właścicielskiego wyjaśniała, że wybrane w przetargu konsorcjum (BZ WBK, Budserwis i Baker & McKenzie Gruszczyński i Wspólnicy) oddało analizę w terminie.

– Raport o stanie SPEC to 3 segregatory, kilka skoroszytów i 13 załączników. Łącznie 8 tys. 616 stron tekstu – wyliczała dyrektor Renata Tomusiak. – Takich dokumentów nie przyjmuje się z dnia na dzień. Przeczytaliśmy całość i przekazaliśmy swoje uwagi, odsyłając dokument do poprawki.

Kiedy ostatecznie analiza zostanie przyjęta – nie wiadomo. Za tę część pracy ratusz ma zapłacić 387 tys. zł. Na razie konsorcjum nie dostało ani grosza.

Radni SLD i PiS (zjednoczeni przeciwnicy sprzedaży SPEC) liczyli, że do końca kadencji zapoznają się z dokumentem.

Realnie nie ma na to szans. Nawet jeśli wycena będzie gotowa, dla radnych zostanie tajemnicą aż do wynegocjowania umowy sprzedaży z nabywcą. Wprost jednak nikt tego wczoraj nie powiedział. Związkowcy wychodzili z sesji wieczorem rozczarowani.

– Jedna wielka ściema. Dowiedzieliśmy się, ile stron ma opracowanie i że wychodzi po 40 zł za stronę. A o przyszłości SPEC nadal nie wiemy nic – skomentowała szefowa zakładowej „S” Grażyna Świerczyńska.

Lokatorskie dylematy

Miejsca po pracownikach SPEC zajęło natychmiast ok. 200 lokatorów z ponad 30 organizacji skupionych w stowarzyszeniu Strona Społeczna. Byli spadkobiercy właścicieli kamienic, poszkodowani mieszkańcy strychów, lokatorzy z budynków oddanych byłym właścicielom i spółdzielcy. Niewiele brakowało, by sesja się nie odbyła, bo miejski prawnik stwierdził, że „porządek obrad nie ma znamion porządku obrad”. – Już znów kombinują, jakby tu nam niczego nie wyjaśnić – krzyczeli zdenerwowani mieszkańcy. Ostatecznie z czterogodzinnym opóźnieniem sesję rozpoczęto.

Lokatorom zależało przede wszystkim na powołaniu tzw. okrągłego stołu, czyli ciała doradczego przy radzie miasta do spraw mieszkaniowych. Domagali się też wyjaśnienia sprawy zwrotu gruntów zabranych dekretem Bieruta. – Dlaczego mieszkańcy nie są informowani o tym, że do budynku są roszczenia, jaka jest sytuacja prawna lokatorów w zwróconych właścicielom kamienicach – pytali mieszkańcy. Chcieli też wiedzieć, jak to było z odszkodowaniami wypłacanymi po wojnie cudzoziemcom za grunt zabrany w Warszawie. Lakoniczne, kilkuzdaniowe odpowiedzi urzędników rozsierdziły mieszkańców z sali.

– Jak wy nas traktujecie? To skandal! – krzyczeli. A Oskar Hejka ze Strony Społecznej w swoim półgodzinnym wykładzie tłumaczył radnym, że np. za 4 mld wypłaconych odszkodowań można kupić ponad 2,5 tys. autobusów. – To perfidna demagogia – denerwowali się niektórzy samorządowcy. Na pytania próbował odpowiadać wiceprezydent Andrzej Jakubiak, ale mieszkańcy go nie słuchali. Jedni mówcy byli wygwizdywani, inni oklaskiwani. Ostatecznie decyzji o okrągłym stole nie podjęto. Odesłano sprawę do komisji. Spotkanie dla mieszkańców w sprawach polityki lokalowej miasto zorganizuje 4 października o godz. 16.30.

Inne decyzje radnych

Przeciwko dopalaczom w miejskich lokalach. Radni chcą zbadać, czy miasto może zakazać handlu tzw. dopalaczami. Jednogłośnie zażądali od prezydent kontroli, czy sklepy z tymi niezabronionymi prawem narkotykami funkcjonują również w lokalach należących do miasta i na miejskich targowiskach. Rada zaapelowała też do Sejmu o „niezwłoczne działania skutecznie zakazujące sprzedaży tzw. dopalaczy“. – Jedni z pierwszych podjęliśmy walkę z dopalaczami. Burmistrzowie mieli zwrócić na ten problem szczególną uwagę. Ale dopóki te używki są legalne, nie możemy wypowiadać umów najmu – ocenia wiceprezydent Andrzej Jakubiak. Szczegóły na następnej sesji.

Jest zgoda na dzierżawę gruntu pod teatr Krzysztofa Warlikowskiego. Bez żadnej dyskusji, bez kontrowersji i awantur Rada Warszawy zdecydowała, że grunt przy ul. Madalińskiego, należący do miejskiej spółki MPO, miasto wydzierżawi (maksymalnie na 5 lat za ok. 4 mln zł), by na tym terenie mogła rozpocząć się budowa Nowego Teatru. Wcześniej rajcy PiS sugerowali, że nie jest to transakcja korzystna ani dla miasta, ani dla spółki. Oficjalnie jednak wczoraj głosu nie zabierali. Decyzja pozwala teraz szefom teatru przygotowywać wniosek o dofinansowanie inwestycji z unijnych funduszy. Trzeba go złożyć w Ministerstwie Kultury do stycznia. Nowy Teatr ma powstać w ciągu trzech lat.

∑ Giełdowa spółka Mirbud SA stanie się dzierżawcą 20 ha gruntu przy ul. Marywilskiej, gdzie stoją hale kupców spod Stadionu Dziesięciolecia. Rada Miasta zgodziła się, by Kupiec Warszawski, który dostał od miasta grunt w 25-letnią dzierżawę, poddzierżawił go spółce Marywilska 44. W niej 90-procentowym udziałowcem jest Mirbud. Radni PiS protestowali przeciwko przejęciu gruntu przez giełdową spółkę. Tłumaczyli, że dzierżawcą ziemi miała być spółka kupiecka. Domagali się przeanalizowania skutków takiej decyzji. Ratusz tłumaczył, że poddzierżawienie musi być, bo Mirbud zainwestował w kupieckie hale 143 mln zł, 90 proc. kosztów inwestycji.

—ikr, mgc

Życie Warszawy