Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Rowerzyści wciąż mają pod górkę

Maciej Miłosz, Piotr Szymaniak 27-09-2010, ostatnia aktualizacja 28-09-2010 10:18

Cztery lata niespełnionych obietnic – tak ekolodzy podsumowują politykę miasta dotyczącą rozwoju ruchu rowerowego w Warszawie. Urzędnicy tłumaczą się kryzysem.

Jazda rowerem po Warszawie  nie jest łatwa. Symbolem rowerowych niedogodności jest zamknięta dla cyklistów Starówka.  Na jej otwarcie nie godzą się śródmiejscy radni
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
Jazda rowerem po Warszawie nie jest łatwa. Symbolem rowerowych niedogodności jest zamknięta dla cyklistów Starówka. Na jej otwarcie nie godzą się śródmiejscy radni

Dziś urzędnicy zdecydują, czy sekcja transportu rowerowego w miejskim Biurze Drogownictwa zostanie oddzielnym wydziałem. Czy to oznacza lepsze czasy dla miłośników dwóch kółek?

– Widzę, że kampania wyborcza się zaczęła – komentuje Rafał Muszczynko z Warszawskiej Masy Krytycznej. – Czy będzie to sekcja, czy wydział, nie ma żadnego znaczenia. Dyrektor tej komórki nie będzie miał żadnego wpływu np. na Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych w kwestii budowanych ścieżek rowerowych. Może co najwyżej coś sugerować, co zwykle sprowadza się do wymiany korespondencji.

Dlatego środowiska rowerowe nie ustają w krytyce ratusza za zlikwidowanie stanowiska pełnomocnika prezydenta ds. rowerowych. – On miał o wiele większe uprawnienia – zaznacza Muszczynko. – Teraz sprawami rowerzystów zajmuje się całe biuro zamiast pojedyncza osoba – tłumaczy Marcin Ochmański, rzecznik ratusza.

Jednak w sekcji transportu rowerowego w Biurze Drogownictwa są... dwa etaty, a powołanie instytucji rzecznika ds. rowerowych było jednym z postulatów wyborczych Hanny Gronkiewicz-Waltz w 2006 r.

Cykliści mówią „sprawdzam”

Środowiska rowerowe patrzą na urzędników coraz bardziej nieufnie. W ostatni piątek ulicami stolicy przejechała Masa Krytyczna pod hasłem „Poszukiwań obiecanych przez miasto stojaków rowerowych”. Jak piszą organizatorzy na swojej stronie, żadnemu z 998 uczestników się to nie udało.

Chodzi o stojaki, które urzędnicy mieli stawiać we wskazanych przez warszawiaków miejscach. Poza jednym, postawionym w błysku fleszów, udało się postawić jeszcze tylko dwa. – Pokonały nas procedury, ale się nie poddajemy, stojaków przybędzie – zapowiada rzecznik.

W tej dziedzinie chlubnym wyjątkiem jest dzielnica Śródmieście, która do spółki z Biurem Drogownictwa postawiła ponad 100 stojaków. Ciągle nie ma jednak ich na stacjach metra.

– To cztery lata niespełnionych obietnic – tak Marcin Jackowski z Zielonego Mazowsza podsumowuje rowerowe działania rządzących miastem. – Z zapowiadanych 150 km ścieżek powstało ok. 35 km.

Żadna z rowerowych dróg nie została wpisana do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego. To skutkuje tym, że choć udaje się ścieżki zaplanować, to gotowe projekty latami czekają na realizację (np. ul. Jagiellońska i Radzymińska). A brak drogi dla rowerów na wyremontowanym Krakowskim Przedmieściu rowerzyści nazywają skandalem.

Urzędnicy przyznają, że ścieżek powinno być więcej, ale twierdzą, iż winny jest kryzys. – Musieliśmy zrezygnować z części remontów ulic, w ramach których mieliśmy budować szlaki rowerowe. Liczba kilometrów się zwiększy, gdy inwestycje takie jak most Północny czy Łopuszańska zostaną ukończone – zaznacza Ochmański.

Na szczęście drogi dla rowerów powstają na wszystkich inwestycjach realizowanych przez ZMID (m.in most Północny, al. Rzeczpospolitej, węzeł Marsa, Łopuszańska, Cybernetyki). – Ścieżki nie ma tylko na remontowanej Francuskiej, dlatego, że nie dopuszcza tego miejski plan zagospodarowania przestrzennego – mówi Agata Choińska ze ZMID.

Kostka wiecznie żywa

Rowerzyści przypominają przedwyborcze deklaracje PO: „Nietrwałą i niewygodną kostkę zastąpimy standardową w krajach zachodnich nawierzchnią asfaltową”.

Ścieżek z asfaltem jest więcej (m.in. w Al. Ujazdowskich). – Ale już na skrzyżowaniu Płowieckiej i Marsa ścieżka jest z kostki, taka sama będzie przy Marynarskiej, mimo że obowiązuje zarządzenie tego zabraniające – przytacza Muszczynko.

„W miejscach, w których budowa wydzielonych ścieżek byłaby trudna lub nieracjonalna, powstaną wydzielone pasy rowerowe lub kontrapasy na jezdni”– mówił inny punk planu dla Warszawy. – Jedyny taki kontrapas w Warszawie to krótki odcinek przy ul. Oboźnej, stworzony jeszcze przez... Kazimierza Marcinkiewicza, w dodatku na kilka dni przed wyborami – zauważa Jackowski.

Cykliści domagają się też zezwolenia na jazdę po Starówce i buspasami. Na razie z 35 km tych buspasów rowerem można jeździć tylko po tym w Emilii Plater. – Osoba wydająca taką decyzję bierze na siebie odpowiedzialność karną za każdy wypadek rowerzysty z autobusem – zaznacza Ochmański. – Sukcesy to wyznaczenie standardów nowo budowanych ścieżek rowerowych i stojaki w Śródmieściu – opowiada Rafał Muszczynko. – Po niespełnionych zapowiedziach na pewno będziemy ostrożni w udzielaniu komuś kredytu zaufania.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy