Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Sylwia Siedlecka, "Szczeniaki" *****

Maciej Robert 09-09-2010, ostatnia aktualizacja 09-09-2010 18:49

Zaskakujący literacką dojrzałością debiutancki tom opowiadań Sylwii Siedleckiej gromadzi teksty niepokojące, balansujące między grozą a groteską, wymykające się jednoznacznym odczytaniom.

Sylwia Siedlecka, "Szczeniaki"
źródło: materiały prasowe
Sylwia Siedlecka, "Szczeniaki"

Tak mocny i wyrazisty debiut nie zdarza się często. Wreszcie w młodej literaturze polskiej pojawił się ktoś, kogo teksty nie są manieryczne, nieczytelne i skupione wyłącznie na cyzelowaniu słów. Siedlecka nie mnoży formalnych eksperymentów, język jej opowiadań jest klarowny, choć nie pozbawiony pierwiastka poetyckiego szaleństwa.

Swoista sterylność tego języka doskonale komponuje się z przekazywaną przezeń treścią, a narracja prowadzona jest pewnie niczym cięcie skalpelem dokonane przez wprawnego chirurga. Autorka wgryza się bowiem w cielesność oraz śmiertelność swoich bohaterów, kontemplując ich odmienność (zarówno fizyczną jak i psychiczną) oraz przyglądając się ich chorobliwym uwikłaniom w rzeczywistość. Temat taki jest niezwykle ryzykowny, ponieważ grozi łatwością osunięcia się w banał, kicz, dosłowność lub przesadę. Siedlecka zręcznie omija te rafy, wydobywając w krótkich tekstach to, co wydaje się być najważniejsze.

Autorka „Szczeniaków” unika oczywistości, dlatego jej opowiadania zazwyczaj urywają się w miejscu, w którym – według zasad wpajanych przez kursy pisarstwa – opowieść powinna na dobre się rozpocząć. Na szczęście Siedlecka nie trzyma się reguł, a raczej ustanawia własne zasady, które bazują na połączeniu grozy z groteską. Powstałe w ten sposób teksty można nazwać surrealistycznymi makabreskami o podłożu psychologicznym.

Atmosfera grozy jest w „Szczeniakach” wszechobecna, jednak jest to groza w pewnym stopniu subtelna, a nawet emanująca tajemniczym pięknem. Turpizm staje się u Siedleckiej niezwykle pociągający pod względem estetycznym. „Eugenika – to słowo brzmi tak miło, łagodnie, jak nazwa rzadkiego zioła” – mówi protagonista jednego z opowiadań, przekreślając całą negatywna konotacje związaną z nazistowskimi praktykami genetycznymi błahym językowym skojarzeniem. To praktyka zaskakująca, ale pozwalająca oswoić najbardziej drastyczne doznania – dzięki temu w opowiadaniach Siedleckiej czytelnik zyskuje całkiem nową perspektywę spojrzenia na fizyczną deformację, cierpienie czy śmierć. Gdy już przywykniemy do tego rodzaju praktyk, wówczas – prowadzeni przez autorkę – patrząc na zdjęcie pływających w wodach płodowych braci syjamskich zrośniętych kręgosłupem, dostrzeżemy nie monstrum ale „wodnego motyla”, a sekcja zwłok staje się dla nas misterium i najwyższą formą sztuki.

Siedlecka, podpatrując swoich bohaterów, przygląda się także światu pełnemu niesprawiedliwości, odrzucając jednocześnie mentorski ten społecznej krytyki. Zło świata jest w opowiadaniach Siedleckiej immanentne, niemal bezzasadne. Tutaj nawet dzieciństwo, naznaczone cierpieniem i niezawiniona pokutą, ogołocone jest z niewinności.

Tytułowe szczeniaki oznaczają więc nie tylko grupę wiekową, niosąc także głębsze konotacje – dziecięcy bohaterowie Siedleckiej, bez wyjątku odmienni ze względu na swoje kalectwo fizyczne bądź emocjonalne, są jak szczenięta z ponadwymiarowego miotu, które nie zasługują na dalsze życie. Są porzuceni, opuszczeni, zapomniani.

Podobnie zresztą jak dorośli, których autorka z rozmysłem sytuuje nieodmiennie w szpitalach lub hotelach, a więc miejscach przejściowych, programowo „nieludzkich”, bezosobowych, gdzie z jeszcze większą siłą doświadczają poczucia osamotnienia, utraty, bezsensu egzystencji. Siłą pisarstwa Siedleckiej jest wszak to, iż nawet opisując sytuacje ostateczne, potrafi ukazać je niesztampowo. To zręczne wymykanie się funeralnym tonom eschatologii uznać wypada za jedną z największych zalet prozy tej obiecującej debiutantki.

Sylwia Siedlecka

„Szczeniaki”

Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010

Życie Warszawy