r e k l a m a

Atak Polonii najsłabszym ogniwem

Marcin Cholewiński 30-11-2008, ostatnia aktualizacja 01-12-2008 21:48

Mimo przytłaczającej przewagi piłkarze „Czarnych koszul” nie potrafili pokonać na własnym boisku Arki Gdynia. Bezbramkowy wynik zepchnął Polonię z pierwszego na trzecie miejsce w tabeli.

Krzysztof Gajtkowski  zmarnował najlepszą sytuację bramkową Polonii
autor zdjęcia: Przemek Wierzchowski
źródło: Życie Warszawy
Krzysztof Gajtkowski zmarnował najlepszą sytuację bramkową Polonii

Początek meczu mógł być dla Polonii wymarzony. Już w drugiej minucie Radosław Majewski dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję Krzysztofa Gajtkowskiego. Napastnik „Czarnych koszul“ samotnie przebiegł z piłką kilkanaście metrów, ale mając przed sobą tylko Norberta Witkowskiego, fatalnie spudłował. Niespełna 10 minut później mógł się zrehabilitować, ale stracił piłkę w polu karnym. Napastnik Polonii był wczoraj najsłabszym ogniwem zespołu.

Pierwszą część spotkania Polonia zakończyła tak, jak ją zaczęła. Tym razem doskonałej okazji do zdobycia bramki nie wykorzystał Majewski. Po rykoszecie piłka znalazła się przed reprezentacyjnym pomocnikiem, ale ten, zamiast lobować bramkarza gości, podał głową wprost w jego ręce.

Majewski znów nie grał na swojej nominalnej pozycji środkowego pomocnika. W poprzednim spotkaniu (2:0 z Górnikiem Zabrze) pełnił rolę prawego pomocnika i był bardzo chwalony przez trenera Jacka Zielińskiego. Wczoraj „Maja” grał po lewej stronie boiska i nie radził sobie już tak dobrze. Dopiero w drugiej części zastąpił w środku pola Łukasza Piątka. Już po kilku minutach popisał się groźnym strzałem z 30 metrów. Jednak Witkowski obronił.

Kwadrans po przerwie znów dał o sobie znać brak skuteczności Gajtkowskiego. Po dośrodkowaniu Jarosława Laty „Gajtek” z sześciu metrów strzelił głową wprost w bramkarza Arki.

Jacek Zieliński, trener Polonii Warszawa

Jesteśmy w zupełnie innych nastrojach niż rywale, ponieważ nie tak wyobrażaliśmy sobie zakończenie roku na własnym stadionie. Pozostaje duży niedosyt, bo dawno nie mieliśmy tak wielu klarownych okazji do zdobycia bramki. Niestety indolen- cja strzelecka moich piłkarzy była zatrważająca. Nasze sytuacje to było coś więcej niż „setki”! Okazja Krzysztofa Gajtkowskiego na początku spotkania mogła je zupełnie inaczej „ustawić”. Niestety nadal brakuje nam typowych egzekutorów. Filip Ivanovski gra seriami. Raz jest na boisku, a raz go nie ma. To nasz największy problem. Jestem zadowolony z całej rundy, choć szkoda, że kończy się połowicznym sukcesem. Nasz zespół jest bardziej stworzony do gry na wyjeździe i musimy się zastanowić, jak to zmienić.

Czesław Michniewicz, trener Arki Gdynia

Zremisowaliśmy na boisku lidera i trzeba to uznać za nasz sukces. Cieszy fakt, że w drugim meczu z rzędu nie straciliśmy bramki, ale problem mamy z ofensywą. Bardzo żałuję, że nie potrafiliśmy pokonać Sebastiana Przyrowskiego, choć trzeba przyznać, że mało mieliśmy ku temu sytuacji. W pierwszej połowie trochę inaczej zakładaliśmy sobie grę. Chciałem, aby więcej moich piłkarzy angażowało się w akcje ofensywne, choć nie wyglądało to najgorzej. Toczyliśmy przecież wyrównany mecz z mocnym zespołem. Włożyliśmy w to jednak dużo sił i zabrakło nam ich w drugiej części meczu. Wydawało mi się, że moi piłkarze wytrzymają całe spotkanie w takim tempie. Jednak po zmianie stron Polonia zepchnęła nas do głębokiej defensywy.

Życie Warszawy