Atak Polonii najsłabszym ogniwem
Mimo przytłaczającej przewagi piłkarze „Czarnych koszul” nie potrafili pokonać na własnym boisku Arki Gdynia. Bezbramkowy wynik zepchnął Polonię z pierwszego na trzecie miejsce w tabeli.
Początek meczu mógł być dla Polonii wymarzony. Już w drugiej minucie Radosław Majewski dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję Krzysztofa Gajtkowskiego. Napastnik „Czarnych koszul“ samotnie przebiegł z piłką kilkanaście metrów, ale mając przed sobą tylko Norberta Witkowskiego, fatalnie spudłował. Niespełna 10 minut później mógł się zrehabilitować, ale stracił piłkę w polu karnym. Napastnik Polonii był wczoraj najsłabszym ogniwem zespołu.
Pierwszą część spotkania Polonia zakończyła tak, jak ją zaczęła. Tym razem doskonałej okazji do zdobycia bramki nie wykorzystał Majewski. Po rykoszecie piłka znalazła się przed reprezentacyjnym pomocnikiem, ale ten, zamiast lobować bramkarza gości, podał głową wprost w jego ręce.
Majewski znów nie grał na swojej nominalnej pozycji środkowego pomocnika. W poprzednim spotkaniu (2:0 z Górnikiem Zabrze) pełnił rolę prawego pomocnika i był bardzo chwalony przez trenera Jacka Zielińskiego. Wczoraj „Maja” grał po lewej stronie boiska i nie radził sobie już tak dobrze. Dopiero w drugiej części zastąpił w środku pola Łukasza Piątka. Już po kilku minutach popisał się groźnym strzałem z 30 metrów. Jednak Witkowski obronił.
Kwadrans po przerwie znów dał o sobie znać brak skuteczności Gajtkowskiego. Po dośrodkowaniu Jarosława Laty „Gajtek” z sześciu metrów strzelił głową wprost w bramkarza Arki.
Jacek Zieliński, trener Polonii WarszawaJesteśmy w zupełnie innych nastrojach niż rywale, ponieważ nie tak wyobrażaliśmy sobie zakończenie roku na własnym stadionie. Pozostaje duży niedosyt, bo dawno nie mieliśmy tak wielu klarownych okazji do zdobycia bramki. Niestety indolen- cja strzelecka moich piłkarzy była zatrważająca. Nasze sytuacje to było coś więcej niż „setki”! Okazja Krzysztofa Gajtkowskiego na początku spotkania mogła je zupełnie inaczej „ustawić”. Niestety nadal brakuje nam typowych egzekutorów. Filip Ivanovski gra seriami. Raz jest na boisku, a raz go nie ma. To nasz największy problem. Jestem zadowolony z całej rundy, choć szkoda, że kończy się połowicznym sukcesem. Nasz zespół jest bardziej stworzony do gry na wyjeździe i musimy się zastanowić, jak to zmienić.
Czesław Michniewicz, trener Arki GdyniaZremisowaliśmy na boisku lidera i trzeba to uznać za nasz sukces. Cieszy fakt, że w drugim meczu z rzędu nie straciliśmy bramki, ale problem mamy z ofensywą. Bardzo żałuję, że nie potrafiliśmy pokonać Sebastiana Przyrowskiego, choć trzeba przyznać, że mało mieliśmy ku temu sytuacji. W pierwszej połowie trochę inaczej zakładaliśmy sobie grę. Chciałem, aby więcej moich piłkarzy angażowało się w akcje ofensywne, choć nie wyglądało to najgorzej. Toczyliśmy przecież wyrównany mecz z mocnym zespołem. Włożyliśmy w to jednak dużo sił i zabrakło nam ich w drugiej części meczu. Wydawało mi się, że moi piłkarze wytrzymają całe spotkanie w takim tempie. Jednak po zmianie stron Polonia zepchnęła nas do głębokiej defensywy.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON