Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Beton zamiast parku? Nie kupuję

Maciej Miłosz 17-06-2010, ostatnia aktualizacja 18-06-2010 10:31

Pod takim hasłem demonstrowało wczoraj kilkadziesiąt osób. Sprzeciwiano się zabudowie kolejnych terenów zielonych.

autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa

Pod pomnikiem Słowackiego na pl. Bankowym odbyła się wczoraj prezentacja fikcyjnej firmy Greedex (greed – ang. chciwość). Deweloper pokazywał projekt osiedla Saski City – enklawę luksusu w sercu Ogrodu Saskiego. Przedstawiono nawet wizualizacje obiektu, który miałby powstać w parku.

Na tym przykładzie ekolodzy pokazali, jak niebezpieczna dla warszawiaków może być ekspansja deweloperów, i przestrzegli, że jak tak dalej pójdzie, to w stolicy do 2016 roku zostaną „trzy publiczne parki o pow. 2 km kwadratowych”.

Później w symbolicznej wojnie tekturowych figurek kilka bloków zostało pokonanych przez liczniejszą armię zielonych drzew.

Tak wyglądał happening „Mam prawo do zieleni”, który zorganizowały stołeczne organizacje ekologiczne.

– Chcemy, by miasto przyjęło politykę, która chroni wspólną przestrzeń miejską – postulowała Hanna Gill-Piątek z Zielonych 2004.

– Nikt z władz miasta z nami nie rozmawia – narzekał Janusz Białasik z Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Miasto Ogród Sadyba. – Najbardziej nas bulwersuje sprawa Jeziorka Czerniakowskiego, w pobliżu którego powstają bloki. Ratusz rozmawia z deweloperami, a nie chce wysłuchać mieszkańców – dodawał.

Po 45 minutach do protestujących wyszedł zastępca rzecznika prasowego ratusza Marcin Ochmański. – Miasto prowadzi politykę przyjazną zieleni, czego dowodem jest m.in. ocalenie Pola Mokotowskiego i brak nowych budynków w parku Świętokrzyskim – bronił się urzędnik. – Jeśli chodzi o Jeziorko Czerniakowskie, to cała sprawa została prześwietlona przez wojewodę i nie znaleziono żadnych nieprawidłowości – wyjaśnił.

Mieszkańcy obawiają się jednak, że mimo ekspertyz wykonanych dla firmy Marvipol budowane przez nią osiedla obniżą poziom wody w Jeziorku.

Po zakończeniu protestu ekolodzy złożyli w ratuszu petycję, w której wyrażają „swoje głębokie zaniepokojenie niekorzystnymi zmianami, które w ostatnich latach zachodzą w środowisku przyrodniczym naszego miasta”.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy