Metro ma problem z ptakami
Gołębie ze stacji Służew, z którymi walczył sokolnik, mają następców. Podziemny przystanek Wawrzyszew upodobały sobie kaczki.
Mieczysław Skarbek z Bielan przecierał oczy ze zdumienia, gdy w wielkim bajorze pomiędzy parkingiem między jezdniami Kasprowicza a północnym wejściem do stacji Wawrzyszew zauważył kaczą parę. Zdjęcia przysłał do naszej redakcji.
– To jakaś fuszerka budowlana. Woda stoi już prawie na schodach do metra, ilekroć popada deszcz. Wypłukała już żwir z parkingu – twierdzi Mieczysław Skarbek. – Nic dziwnego, że to miejsce upodobały sobie kaczki. Pasażerowie są mniej zadowoleni – dodaje.
Stacja Wawrzyszew obok bazaru Wolumen została otwarta w październiku 2008 roku. To przedostatni przystanek pierwszej linii metra, który zbudował Mostostal Warszawa w ramach tzw. odcinka bielańskiego współfinansowanego przez UE.
Dlaczego po każdym deszczu obok północnego pawilonu wejściowego powstaje jezioro, które zajmuje część chodnika, trawnika i parkingu?
– Ten teren nie należy już do nas, tylko do miasta. Nie bierzemy za niego odpowiedzialności – odpowiada Paweł Siedlecki z Metra Warszawskiego.
Jak sprawdziliśmy, Metro Warszawskie nie ma zamiaru się kaczkami opiekować. Ptaki to od lat utrapienie dla podziemnej kolejki. W ubiegłym roku, żeby przepędzić gołębie ze stacji Służew, pracownicy metra wezwali na pomoc sokolnika.
Szefa warszawskiego zoo Andrzeja Kruszewicza nie dziwi, że kaczki próbują zaanektować stację metra. – To miejskie ptaki, które coraz lepiej czują się w Warszawie. Skoro stoi tam woda, kacza mama mogła ją upatrzyć dla swoich małych – wyjaśnia.
Jak opowiada dr Kruszewicz, np. przy Jeziorku Kamionkowskim stoją już znaki „Uwaga na kaczki”. Sam był świadkiem, jak stado przechodziło przez Trasę Łazienkowską.
– Kiedyś ludzie zabijali miejskie kaczki, żeby je zjeść. Dzisiaj tym ptakom bardziej zagrażają wrony, koty czy szczury, ale kaczki sobie tutaj radzą i nawet nie ruszają się z Warszawy – opowiada ornitolog.
Szef tzw. ekopatrolu straży miejskiej Piotr Mostowski wie o kaczkach w rejonie metra Wawrzyszew. Twierdzi, że tej wiosny w mieście jest zatrzęsienie tych ptaków.
– Lęgną się na potęgę – mówi Piotr Mostowski. – Gdy jesteśmy wzywani do kaczek, w pierwszej kolejności wyłapujemy mamę, a potem młode. Wtedy całe stadko wywozimy w bezpieczne miejsce.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.