Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Deutsche Bahn zapłaci?

Piotr Zychowicz, Dorota Kołakowska 11-01-2010, ostatnia aktualizacja 11-01-2010 21:38

Organizacje osób poszkodowanych chcą pieniędzy od niemieckich kolei, które zarabiały na deportacjach. Ale Deutsche Bahn nie uważa się za spadkobiercę Reichsbahn.

Dwie największe organizacje poszkodowanych: Polski Związek Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych oraz Stowarzyszenie Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę, zorganizują dziś konferencję prasową.

Zaapelują do władz niemieckiego przewoźnika Deutsche Bahn, który chce wejść na polski rynek, o pomoc finansową dla ofiar nazistów.

Zarabiali w czasie wojny

– Niemieckie koleje zamierzają u nas zarabiać, ale bardzo dużo zarobiły podczas okupacji Polski – mówi Stanisław Zalewski, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych. – Chcemy, by przekazały jakieś kwoty na pomoc humanitarną dla byłych więźniów i robotników przymusowych.

Z ekspertyzy niemieckiej organizacji Pociąg Pamięci wynika, że niemieckie koleje, deportując Polaków w czasie II wojny światowej, zarobiły równowartość pół miliarda euro. Niemieckie koleje zarabiały również na transportach do obozów koncentracyjnych i na wypędzeniach. Według ekspertyzy pieniądze za przewóz więźniów odbierały od lokalnej administracji okupowanych terytoriów lub od SS, która wcześniej zrabowała je swoim ofiarom.

– Wieźli nas całą noc wagonem więźniarskim, do niewielkich dwuosobowych klitek wsadzili nas po pięciu – wspomina Jerzy Skrzypek, były więzień Auschwitz (numer 7586), który do obozu trafił w 1942 r. – Musieliśmy wszyscy stać, opierając się o siebie. Nie dali nam jeść ani pić, nie mieliśmy jak załatwiać potrzeb.

– To był makabryczny proceder i mam nadzieję, że niemieckie koleje wreszcie zadośćuczynią swoim ofiarom – mówi Hans-Rüdiger Minow z Pociągu Pamięci. – Ci ludzie dziś często znajdują się w trudnej sytuacji finansowej. To ostatnia chwila, bo coraz więcej z nich umiera.

Zbiorowe pozwy

Dziś do związku więźniów obozów koncentracyjnych należy już tylko 7 tysięcy osób. W 1995 r. było ich jeszcze 25 tys. Prezes związku Stanisław Zalewski zastrzega, że Polacy nie liczą na wielkie odszkodowania od Deutsche Bahn. – Zależy nam na pomocy humanitarno-socjalnej, pieniądzach na leki, opiekę medyczną, na opłacenie ogrzewania czy inne potrzeby. Jeśli niemiecki przewoźnik nie będzie chciał choć wesprzeć poszkodowanych, nie wykluczają oni zbiorowych pozwów przeciw koncernowi. Sprawa może dotyczyć dziesiątków tysięcy osób, a nawet milionów ich spadkobierców.

Deutsche Bahn po ujawnieniu ekspertyzy o zyskach czerpanych z okupacji Polski orzekła, że nie uważa się za prawnego spadkobiercę Reichsbahn. Jednak niemiecki koncern został utworzony na majątku Reichsbahn, w tym roku zamierza też hucznie obchodzić 175. rocznicę powstania niemieckich kolei, na co chce przeznaczyć co najmniej kilkanaście milionów euro.

– Ofiary III Rzeszy powinny dochodzić swoich praw – komentuje mec. Stefan Hambura, berliński adwokat, który występuje w sprawach polskich poszkodowanych. – Trzeba podjąć kroki i składać pozwy. Jest w tej chwili ku temu dobra atmosfera międzynarodowa, sądy innych państw, np. we Włoszech, orzekają odszkodowania od Republiki Federalnej Niemiec.

Życie Warszawy