Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Ulica Paderewskiego – tłok, ścisk, wypadki. I lepiej nie będzie

Mariusz Gruza 13-12-2009, ostatnia aktualizacja 14-12-2009 20:42

W listopadzie na ruchliwej arterii zginęła kobieta potrącona przez samochód. A mieszkańcy od trzech lat bezskutecznie walczą o przejście dla pieszych i parking .

*Z istniejącego układu ulicy Paderewskiego niezadowoleni są wszyscy – piesi, kierowcy i handlujący
autor: Piotr Nowak
źródło: Życie Warszawy
*Z istniejącego układu ulicy Paderewskiego niezadowoleni są wszyscy – piesi, kierowcy i handlujący

Do tragicznego wypadku doszło 19 listopada przy skrzyżowaniu z ul. Katiuszy. Jest to jedno z bardziej niebezpiecznych miejsc w Rembertowie. Z danych ZDM-u wynika, że w ostatnich trzech latach we wszystkich wypadkach, do których doszło w tym rejonie, brali udział piesi. Mieszkańcy twierdzą, że sytuacja uległaby poprawie, gdyby dzielnica rozwiązała problem braku miejsc parkingowych i przejścia dla pieszych.

Ulica Paderewskiego to jedna z głównych arterii Rembertowa. Znajdują się tam budynki mieszkalne oraz pawilony handlowe. Niestety, ulica jest wąska, a w pobliżu nie ma żadnego parkingu. Nieopodal znajduje się natomiast stacja SKM i kierowcy przesiadający się do kolejki parkują auta na osiedlowych uliczkach. Dla mieszkańców miejsca już nie starcza.

– Codziennie staczamy prawdziwą bitwę o zaparkowanie auta – mówi Andrzej Derdulski, mieszkaniec jednego z bloków przy ul. Paderewskiego. Skarżą się także właściciele pobliskich sklepów, którzy twierdzą, że taka sytuacja utrudnia im handel. – To jest horror! Samochody dostawcze nie mają gdzie się zatrzymywać. Towar do sklepów noszony jest z ulicy. Nasi klienci, aby zrobić zakupy, zatrzymują się na jezdni na światłach awaryjnych – utyskują handlarze. To znacznie ogranicza widoczność pieszym, którzy chcą przejść przez ulicę. W takiej sytuacji o tragedię nietrudno.

Problem mogłoby rozwiązać przejście dla pieszych na wysokości ul. Katiuszy. – Od trzech lat apeluję do władz dzielnicy o utworzenie tam zebry. Dopiero niedawno podjęto działania – mówi Arkadiusz Piotrowski, radny dzielnicy. Władze Rembertowa potwierdzają: – Przejście powstanie tam jeszcze w tym roku – mówi Czesław Ochenduszka, wiceburmistrz Rembertowa.

Nie ma natomiast szans na nowe parkingi. – Nie mamy gdzie ich budować – mówi Ochenduszka. Prowadzone są jednak rozmowy z PKP. – Chcemy przy ulicy Cyrulików, wzdłuż torów, wybudować zatoki postojowe. Dzięki temu część kierowców korzystających z SKM mogłaby zostawiać auta właśnie tam – mówi Ochenduszka. To jednak melodia przyszłości.

Natomiast sytuacja z dnia na dzień staje się coraz bardziej dramatyczna.– Do nowych bloków powoli wprowadzają się lokatorzy, powstają nowe sklepy, więc ścisk będzie jeszcze większy, a miejsc parkingowych nie przybywa – mówi Piotrowski.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy