Nie biegam z plecakiem na 11. piętro wieżowca
Kinga Baranowska, himalaistka, przygotowuje się do zdobycia kolejnego ośmiotysięcznika – Manaslu (8156 m n.p.m.).
W tym roku zdobyła już pani Dhalaugiri (8167 m n.p.m.) Kiedy kolejna wyprawa?
Kinga Baranowska: Pierwszego września lecę z Warszawy do stolicy Nepalu Kathmandu. Potem kilka godzin samochodem do miasta Pokhara, a następnie dziesięciodniowy trekking pod szczyt. Dopiero wtedy rozpocznie się prawdziwe zdobywanie.
Czyli co?
Aklimatyzacja w bazie. To będą co najmniej trzy tygodnie. W tym czasie założę obozy i dopiero wtedy będę mogła myśleć o wejściu wyżej.
I znowu zostanie pani pierwszą Polką, która ten szczyt zdobędzie?
No mam nadzieję. Jeśli pogoda będzie (ważne jest to, żeby się nie opóźnił monsun, a to się lubi zdarzać), to szanse mam duże.
A jeśli monsun się opóźni?
To trzeba czekać, aż przestanie padać, bo wtedy wzrasta zagrożenie lawinowe.
Jak pogoda dopisze, to już nie będzie większych problemów?
Ostatni odcinek jest dosyć trudny. Tam jest bardzo długie, bo trzykilometrowe ramię na szczyt. Cały czas się idzie na dużej wysokości, brakuje tlenu. Łatwo zabłądzić, szczególnie we mgle.
A jak wyglądały pani przygotowania w Warszawie?
Nie biegałam z plecakiem na 11. piętro wieżowca. Ruszam się, jeżdżę na rowerze i chodzę na ściankę.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
