Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Straszy w centrum miasta

Natalia Bet 03-01-2011, ostatnia aktualizacja 04-01-2011 09:45

Rabusie plądrują stuletnią kamienicę przy ul. Wilczej 30. Wyważyli drzwi do mieszkań i potłukli kaflowe piece. Domu nikt nie pilnuje.

*Budynek przy ul. Wilczej 30.  należy od pięciu lat do prywatnych właścicieli. Miasto uwzględniło ich roszczenia i oddało dom
autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa
*Budynek przy ul. Wilczej 30. należy od pięciu lat do prywatnych właścicieli. Miasto uwzględniło ich roszczenia i oddało dom
autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa
autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa

– Przy jednej z najpopularniejszych śródmiejskich ulic stoi całkiem zapomniana XIX-wieczna kamienica. I właściwie oprócz szabrowników nikt się nią nie interesuje. Jak to możliwe? – dziwi się Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy.

Historyk kilka dni temu, przygotowując dokumentację dla stołecznego muzeum historycznego, wszedł do środka kamienicy i oniemiał.

– Zniknęły cenne elementy wystroju – mówi Sujecki. – Budynek został nie tylko okradziony. Wręcz zdemolowano go. Połamane są drzwi do mieszkań, rozbite kaflowe piece. W pomieszczeniach stoją stare meble, a nawet... zdewastowany fortepian.

Sprawdziliśmy. W opuszczonym budynku otwarte są wszystkie klatki schodowe.

– Stale się tu kręcą jakieś typy – przyznaje Henryk Lis, mieszkaniec kamienicy.

Mężczyzna mieszka tu wspólnie z żoną, mimo że budynek jest przeznaczony do rozbiórki. Nie chce się stąd wyprowadzić. Reszta lokatorów została przekwaterowana do innych mieszkań.

Zdaniem administratora budynku, obecność pana Lisa uniemożliwia zabezpieczenie domu. – Nie możemy zamknąć głównej bramy do kamienicy, ponieważ nie dostałby się do swojego mieszkania – twierdzi Katarzyna Jurczuk, która z upoważnienia właścicieli opiekuje się trzypiętrową kamienicą.

– Tylko że za chwilę nic nie pozostanie z zabytkowego domu – wtóruje jej oburzony Janusz Sujecki.

Historyk zapowiada, że w sprawie zabezpieczenia kamienicy zwróci się do konserwatora zabytków. – Budynek powinien zostać jak najszybciej wpisany do rejestru zabytków – dodaje.

Życie Warszawy