Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Detektyw Kefirek i pierwszy trup ***

Jolanta Gajda-Zadworna 14-01-2011, ostatnia aktualizacja 31-03-2011 19:22

Dwunastoletni Teoś Kefirek przypomina trochę Koszmarnego Karolka, trochę Mateuszka, ale jego pasją jest, podszyte dreszczykiem grozy, rozwiązywanie kryminalnych zagadek. Przygoda, w którą właśnie „wdepnął” to mieszanka dowcipnie i wciągająco wybuchowa.

źródło: materiały prasowe

Teoś jest z pewnością nowym typem detektywa. Nie tylko z racji wieku, bo przecież przenikliwość i wyobraźnię, która pozwalała tropić złoczyńców, przejawiali choćby bohaterowie „prehistorycznej” dla dzisiejszych dwunastolatków serii o Panu Samochodziku.

Nie ograniczają go tabu. Trup, nieboszczyk – przynajmniej, gdy o nich mówi – nie wywołują w nim drżenia. Może tylko trochę lęku pojawia się w sercu dzielnego śledczego, gdy nocą musi powędrować na cmentarz. Nie dziwne, ani odstręczające – pewnie dzięki mediom i wielu kontaktom z amerykańskimi produkcjami – są mu też rozmowy np. o kupach. Co więcej, psie odchody, w najnowszej sprawie, jaką zajął się Kefirek, stają się materiałem dowodowym. I od pierwszego, także dosłownego wdepnięcia w niemiło pachnącą sprawę, dość pokrętną drogą, ale jednak prowadzą detektywa do rozwiązania zagadki.

Na szczęście Teoś nie tylko tropieniem przestępców żyje. Sposób, w jaki Małgorzata Strękowska-Zaremba opisuje jego najbliższe otoczenie, jego relacje z rodziną, super grzecznym przyjacielem Dominiczkiem czy sprytnym młodszym braciszkiem, sprawia wiele przyjemności czytelnikom, znakomicie poprawiając im nastrój. Autorce udaje się stworzyć optymalną mieszankę humoru, napięcia, grozy i obyczajowych obserwacji.

Teoś jest więc godnym przedstawicielem detektywistyczno-obyczajowego nurtu dla młodszych czytelników, który z powodzeniem uprawiają np. Amerykanie czy Skandynawowie. W wydawanej przez WAB „Serii z kotem” ukazują się książki m.in. o Minerwie Clark, braciach Hardy, tajnej agentce Dawn czy członkach Klubu Detektywów.

Kefirek, który pojawia się już w drugim tomiku (pierwszym był „Detektyw Kefirek na tropie kościotrupa”), zapewne nie powiedział ostatniego słowa. I jeszcze nie raz usłyszymy jego ulubione powiedzonko „obłęd w ciapki”.

Bo choć przygody Teosia trudno zaliczyć do lektur obowiązkowych, z pewnością wpłyną na poprawienie czytelnictwa wśród młodych ludzi (wydawca sugeruje wiek 9+). Dostarczają przede wszystkim rozrywki, ale – śledząc działania sympatycznie fajtłapowatego bohatera – czytelnik musi też trochę potrenować szare komórki. Na koniec książki autorka stawia pytanie... Kto czytał uważnie i umie łączyć fakty, znajdzie na nie odpowiedź.

Detektyw Kefirek i pierwszy trup Małgorzata Strękowska-Zaremba WAB 2011

zyciewarszawy.pl