Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Przywileje za podatki

Marta Ryczywolska 03-09-2009, ostatnia aktualizacja 04-09-2009 22:08

Ratusz chce zachęcić wszystkich mieszkańców stolicy, także tych niezameldowanych, do płacenia tu podatków. W zamian zaoferuje np. ulgi na bilety do teatru czy darmowe szczepienia

Perspektywa ulg jest kusząca, rozważam płacenie podatku w stolicy – mówi Renata Kindler
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
Perspektywa ulg jest kusząca, rozważam płacenie podatku w stolicy – mówi Renata Kindler
autor: Sławomir Mielnik
źródło: Fotorzepa

Nie zamierzam meldować się w stolicy. Musiałabym wymienić dowód osobisty, prawo jazdy, tablice rejestracyjne, zawiadomić urząd skarbowy i bank. Brak mi czasu i pieniędzy. I szczerze mówiąc, teraz jest mi to obojętne, gdzie płacę podatki – mówi Renata Kindler, nauczycielka od dwóch lat mieszkająca w Warszawie. Zameldowana jest w Wieruszowie, w woj. łódzkim. Podatki płaci u siebie.

Właśnie z myślą o takich jak ona ratusz pracuje nad Warszawską Kartą Podatnika – dokumentem gwarantującym pewne przywileje w zamian za odprowadzanie taksy w stolicy.

Pół miliona płaci gdzie indziej

– Stolica się rozrasta, mieszkańców przybywa. Wcale nie muszą się tu meldować. Ale skoro korzystają z przywilejów, jakie zapewnia im miasto, to niech przynajmniej płacą tu podatki – mówi Ligia Krajewska (PO), wiceprzewodnicząca Rady Warszawy.

Karta Podatnika ma ich do tego zachęcić. Trafiłaby do tych, którzy już odprowadzają taksę w stolicy, i tych, którzy zadeklarują w urzędzie skarbowym, że chcą to robić. W tym celu nie trzeba zmieniać meldunku, wystarczy wypełnić jednostronnicowy formularz NIP-3.

Według ostrożnych szacunków, podatki ponad pół miliona mieszkańców, którzy codziennie korzystają z komunikacji, szpitali i infrastruktury, nie zasilają miejskiej kasy, bo są odprowadzane gdzie indziej. Ratusz wyliczył, że gdyby wszyscy oni płacili je tutaj, stolica mogłaby zyskać nawet miliard złotych rocznie.

– Teraz wpływy z PIT i CIT dodatkowo się skurczą przez kryzys finansowy – mówi Mirosław Czekaj, skarbnik miasta.

Przywileje, ale nie wszedzie

Posiadacze Warszawskiej Karty Podatnika będą uprzywilejowani. Ratusz rozważa przyznanie im dodatkowych ulg na bilety tramwajowe i autobusowe, zniżek na bilety do teatrów i korzystanie z obiektów sportowych, wprowadzenie specjalnych programów zdrowotnych, np. szczepień lub badań profilaktycznych tylko dla podatników.

Pojawił się nawet pomysł, żeby nawiązać współpracę z restauratorami i instytucjami kultury. Te, w ramach promocji i propagowania hasła „U nas podatnik warszawski płaci taniej”, też mogłyby wprowadzić rabaty dla klientów z kartą.

Ale do tej koncepcji sceptycznie podchodzą restauratorzy. Andrzej Blikle, właściciel sieci kawiarni, jest przeciwny.

– Nie zmieściłbym się w kosztach jak większość restauratorów. Zniżki objęłyby zbyt dużą grupę klientów. Poza tym nie rozumiem, dlaczego ludzie spoza Warszawy mieliby płacić drożej? – zastanawia się Blikle.

Za to niemal na pewno dzieci tych rodziców, którzy płacą podatki w stolicy, byłyby przyjmowane do żłobków i przedszkoli w pierwszej kolejności. Już dwa miesiące temu wyszła z tym pomysłem Ligia Krajewska, także szefowa gabinetu politycznego minister edukacji Katarzyny Hall. Wówczas weto postawiła jednak koalicyjna Lewica. – Ten projekt musi być przygotowany porządnie i kompleksowo. Dopiero wtedy go poprzemy. Ale musi być poprzedzony kampanią społeczną, warszawiaków nie można zaskakiwać z dnia na dzień – mówi Tomasz Sybilski, szef klubu Lewicy w radzie miasta.

Z tym zdaniem zgadza się Krajewska: – Musimy wcześniej wypromować ten pomysł.

Jest szansa na to, by Warszawska Karta Podatnika, która w czasach kryzysu mogłaby zasilić miejską kasę co najmniej o kilkadziesiąt milionów złotych (to najniższe spodziewane dochody), weszła w życie w przyszłym roku. Zespół skarbnika miasta od czerwca szykuje analizy finansowe.

To naprawdę może się udać

– Liczymy, ile i czy w ogóle budżet stolicy na tym zyska. Myślę, że pod koniec września będziemy operować konkretami – mówi wiceprezydent Jacek Wojciechowicz. Dodaje, że prawnicy sprawdzają, czy pomysł jest zgodny z prawem.

Zdaniem warszawianki Renaty Kindler, projekt ma szanse powodzenia. – Perspektywa ulg i licznych przywilejów byłaby na tyle kusząca, że rozważyłabym zmianę meldunku albo przynajmniej możliwość płacenia podatku w stolicy. I pewnie nie ja jedna – mówi.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy