Trudny test Dolcanu
Zespół z Ząbek rozegra dziś (godz. 17) u siebie zaległy mecz pierwszej kolejki. O zwycięstwo będzie jednak bardzo ciężko. Powód? Rywal to pełne gwiazd Zagłębie Lubin.
Zdegradowany za korupcję mistrz Polski sprzed dwóch lat do końca walczył o powrót do ekstraklasy. Dlatego do gry w pierwszej lidze przystąpił dopiero od czwartej kolejki. Drużyna była jednak budowana z myślą o grze wśród najlepszych, więc na papierze zespół z Lubina ma najlepszy skład na zapleczu ekstraklasy.
W Lubinie grają m.in. przymierzany przed sezonem do Legii pomocnik Szymon Pawłowski czy testowani już w reprezentacji Michał Goliński, Grzegorz Bartczak i Robert Kolendowicz. Z trzech rozegranych do tej pory spotkań Zagłębie wygrało dwa i jeden niespodziewanie przegrało (na wyjeździe ze Stalą Stalowa Wola 0:1). Zajmuje 12. miejsce, ale ma jeszcze trzy zaległe mecze.
Pierwszy z nich to konfrontacja z Dolcanem, który jeszcze w tym sezonie nie wygrał. Na pięć spotkań zremisował zaledwie dwa. Beniaminek z Ząbek po słabym początku rozgrywek nie traci jednak nadziei na zwycięstwa.
– Nie możemy się załamywać. Gramy dobrze, ale nie strzelamy bramek. Przed sezonem myślałem, że będziemy mieć jedną sytuację na mecz, a my stwarzamy sobie nawet trzy i to w jednej połowie. Niestety, bardzo często piłka o włos mija słupek bramki przeciwnika. Dlatego musimy popracować przede wszystkim nad skutecznością – przekonuje szkoleniowiec Dolcanu Marcin Sasal.
Problemem drużyny są zwłaszcza indywidualne błędy. Większość zawodników beniaminka na tym szczeblu rozgrywek gra po raz pierwszy. Z analizy Sasala wynika, że Dolcan aż siedem z ośmiu goli stracił po indywidualnych pomyłkach piłkarzy.
– Chyba każdy wie, że lewa strona mojej drużyny popełnia katastrofalne błędy, po których przeciwnicy strzelają gole – wścieka się Sasal, który po raz kolejny chce wystawić innego zawodnika na lewej stronie obrony. W meczu z Widzewem na tej pozycji grał Jacek Gabrusiewicz, ale on także nie ustrzegł się błędów.
– To mój ostatni eksperyment. Nie mamy w zespole zawodnika dobrze grającego lewą nogą, stąd ten problem. Oczywiście nie mam wielkich pretensji do młodych graczy, bo przecież to normalne, że zdarzają się im błędy. Piłkarze muszą się asekurować. Nad tym trzeba pracować – dodaje. Być może gotowy do gry w meczu z Zagłębiem będzie już Artur Jędrzejczyk. Wypożyczony z Legii obrońca nie wystąpił w spotkaniu z Widzewem, bo miał problemy z kolanem.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
