Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Coraz trudniej o polot

Dominika Węcławek 29-05-2010, ostatnia aktualizacja 31-05-2010 12:14

Wykłady, warsztaty, muzyka na żywo i z płyt, barwni uczestnicy. To atuty tegorocznej Ligi Bitew Komiksowych. Nie wystarczyły by zmienić jej piątkowy finał w CDQ w imprezę z rozmachem i na wysokim poziomie.

Robot i Kosmita, czyli rysownicy żywcem wyjęci z komiksów
autor: Dominika Węcławek
źródło: zyciewarszawy.pl
Robot i Kosmita, czyli rysownicy żywcem wyjęci z komiksów
  Margo, jedyna kobieta uczestnicząca w wielkim finale
autor: Dominika Węcławek
źródło: zyciewarszawy.pl
Margo, jedyna kobieta uczestnicząca w wielkim finale
Tomek "Asu" Pastuszka rysując śpiewającego Kazika trafnie podsumowuje temat "Juwenalia"  (2000, 2001, 2002, 2003,...)
autor: Dominika Węcławek
źródło: zyciewarszawy.pl
Tomek "Asu" Pastuszka rysując śpiewającego Kazika trafnie podsumowuje temat "Juwenalia" (2000, 2001, 2002, 2003,...)

Kosmita kontra Robot - to nie był temat pojedynku. W piątek wieczorem na Burakowskiej takie właśnie postaci stanęły naprzeciwko siebie przy sztalugach. Jeden miał głowę ukrytą w wielkim srebrnym pudle z antenką, drugi twarz zasłonił zieloną maską meksykańskiego wrestlera.

Nierówna walka ze… wszystkim

Obaj zasiali sporo fermentu już we wcześniejszych pojedynkach eliminacyjnych. Czy tym razem zebrali burzę braw? Raczej nie, gdyż ich proste, obsceniczne pomysły, czasami tylko okazywały się trafne i zabawne. Na przykład wówczas, gdy Kosmita narysował trzykadrową historyjkę, w której jego rywal prosi Boga, by w przyszłym życiu mógł być równie fajny, co zamaskowany rysownik. To była interpretacja zagadnienia „Poprzednie wcielenie przeciwnika”. W roli konkurenta występował wówczas Mariusz „Wonder” Ciechoński, zeszłoroczny wicemistrz. Stracił rezon rysując jedną postać i nie podsumowując rysunku żadnym komentarzem.

W bitwach walczy się nie tylko ze stojącym obok rysownikiem. Również z czasem (bardzo krótkim), brakiem inwencji po usłyszeniu tematu (tym razem nie dawały pola do popisu krążąc wokół samego wydarzenia). Wytrzymać trzeba sarkastyczne komentarze prowadzącego – w tej roli od zawsze Przemysław „Gonzo” Pawełek – i wrzaski audytorium. Kiedy więc sześcioro twórców starających się o puchar stawało ze sobą w szranki w kolejnych konfiguracjach, wykazywanie się polotem, erudycją i stylem przychodziło im coraz trudniej.

Seksizm i studia

Wspomniany Wonder w potrójnej walce wyeliminował w końcu dwóch zamaskowanych oponentów i wywalczył sobie miejsce w wielkim finale, niemniej w tym wypadku obyło się bez rewelacji. Do jednej z najlepszych walk wieczoru należało za to starcie Tomka „Asu” Pastuszki- popularnego rysownika, współodpowiedzialnego m.in. za czasopismo komiksowe „Karton” z młodą twórczynią Margo Dunin. Co ciekawe to kobieta potraktowała temat „Dlaczego Gonzo prowadzi bitwy komiksowe” w sposób seksistowski. Asu ograł go zaś w czterech kadrach pokazując kolejnych celebrytów odmawiających konferansjerki- Strasburgera, Bieleninka i Ibisza, by w ostatnim obrazku zaprezentować „Gonzo” skaczącego z radości na samą myśl o tym zajęciu. Rywalizując z Margo przez moment błysnął Romek Gajewski, zwycięzca drugiej edycji konkursu na komiks ekonomiczny, kpiąc z konferansjera i stereotypowego wizerunku fana opowieści z dymkiem. Tematu „Juwenalia” jednak nie udźwignął.

W najważniejszym pojedynku Asu stanął naprzeciwko Wondera i choć obu panów cechuje raczej skromność i niechęć do brylowania przed publiką, szybko stało się jasne, że finał będzie emocjonujący… I nie wystarczyła jedna dogrywka, albowiem przybyli domagali się kolejnych. Dopiero, kiedy finaliści znaleźli odpowiedź na pytanie „Po co studiować?” szala zwycięstwa przechyliła się na korzyść Mariusza Ciechońskiego. Jego obrazek przedstawiający popularnego warszawskiego performera grającego na krześle przy wejściu do stacji metra Centrum, z komentarzem „Robert-6 lat muzykologii”, zdeklasował autobiograficzny kadr stworzony przez Tomka Pastuszkę pokazujący rozmowę o pracę absolwenta znanych uczelni - SWPS czy PJWST, który słysząc „bezpłatny staż” wybiera udział w bitwach komiksowych… A kolejna ich edycja przeszła do historii.

Konieczność zmian

Jeśli jednak impreza ma w przyszłości wyjść poza komiksowy underground, tudzież krąg towarzystwa wzajemnej adoracji i grubiańskich dowcipasów, kilka rzeczy trzeba poprawić. Wykład o pięciu dekadach ewolucji superbohaterów Pawełek przygotował jak należy, ale czy to od niego powinien zaczynać się finał? Co z tego, że Mama Selita nie zawodzi zwykle fanów, skoro zagrała po północy, gdy już zupełnie opadły emocje związane z rysowaniem?

Przede wszystkim zabrakło jednak organizacyjnej dyscypliny, jasnych reguł pojedynków, szerszego zakresu i bardziej kreatywnych tematów i… jurorów. W innych konkursach tego typu jak choćby walki raperów-freestyle`owców, czy malarzy streetartowych, publiczność ma głos, są też jednak sędziowie, których ocena równoważy często stronnicze sympatie tłumu.

Przydałby się także jasny sygnał wysłany w stronę uczestników, że choć wolność artystyczna jest ważna, to nieustanne szczeniackie epatowanie motywami homoseksualnymi i zachwyt nad genitaliami z czasem przestaje kogokolwiek bawić.

zyciewarszawy.pl