Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

r e k l a m a

Warszawa – czy to naprawdę stolica?

Rafał Jabłoński 21-05-2009, ostatnia aktualizacja 28-05-2009 20:43

Właśnie mija 400 lat od ostatecznych przenosin rodziny królewskiej z Krakowa do Warszawy, co równoznaczne miało być z uznaniem tej ostatniej za stolicę. Jednakże trzeba było czekać aż 343 lata na sankcjonujący to akt prawny. A w Krakowie i tak się z tym nie pogodzili.

Sprawca całego zamieszania, Zygmunt III Waza, ma w Warszawie pomnik, który stał się jednym z symboli miasta. W Krakowie nie lubią tego władcy – bo i za co?   Pozbawił ich części  stołeczności
autor: Seweryn Sołtys
źródło: Fotorzepa
Sprawca całego zamieszania, Zygmunt III Waza, ma w Warszawie pomnik, który stał się jednym z symboli miasta. W Krakowie nie lubią tego władcy – bo i za co? Pozbawił ich części stołeczności

Rok 1609 zapisał się wybuchem wojny z Moskwą, a potem, 25 maja, przeprowadzeniem się króla do Warszawy. Niestety, problem stolicy nie został wtedy rozwiązany raz na zawsze. Niektórzy uważali, że miastem stołecznym jest to, w którym przebywa władca. No więc Warszawa powinna była być tą stolicą... ale niezupełnie.

Przedwojenna encyklopedia Trzaski, Everta i Michalskiego podaje, że stolicą jest główne miasto kraju. A Warszawa nim nie była, podobnie zresztą jak Kraków. Mieliśmy więc dwie stolice albo żadnej, jak kto woli.

Wszystko przez alchemików

W roku 1579 na polach podwarszawskiej Woli odbyła się pierwsza z wielu wolnych elekcji. Ale już koronacje miały miejsce na Wawelu. Więc nie tu szukać początku naszej stołeczności. Zdaniem niektórych miał on miejsce w 1595 r., kiedy to nieudany eksperyment alchemiczny dokonywany w przytomności króla, skończył się eksplozją i pożarem, który strawił całkiem pokaźną część królewskiego zamku na Wawelu. Zygmuntowi Wazie, zwanemu przez współczesnych Trzecim, było to na rękę.

Chciał przebywać blisko Szwecji, do której tronu miał pretensje, a poza tym Warszawa znajdowała się znacznie bliżej centrum kraju niż leżący niemal na południowej granicy Kraków. Rok po pożarze król podjął decyzję o przeniesieniu się na Mazowsze.

Ku rozpaczy krakowian, Zygmunt III zaczął przemieszkiwać na Mazowszu, a potem wyniósł się tam na stałe. Nasi mieszczanie mieli z tego sporą korzyść, gdyż rosło znaczenie grodu, a z nim zamożność. Stary zamek leżący na południe od miejskich murów zaczęto na gwałt rozbudowywać. Powstały trzy nowe skrzydła, i dziś można podziwiać to dzieło, zaczęte wówczas w stylu wczesnego baroku rzymskiego.

Warszawscy patrioci wykrzykujący w tym momencie: Czyli tu jest stolica! – nie całkiem mają rację. Oto bowiem na Wawelu pozostał skarbiec koronny i archiwum państwowe. W mieście tym odbywały się też, jak już wspomnieliśmy, koronacje i sejmy koronacyjne. Czyli jednak dwie stolice?Aż do upadku państwa Kraków uznawany był za urzędową stolicę Polski, zaś Warszawa była miastem rezydencjonalnym władcy.

Poprawność polityczna

Jak wiadomo, decyzji państw zaborczych nie uznawaliśmy i staramy się o nich nie pamiętać. Niech ktoś powie, że ostatnim władcą Królestwa Polskiego był... car Mikołaj II, a oficjalnymi orderami rosyjskimi – Virtuti Militari oraz Orzeł Biały, to zostanie odsądzony od czci i wiary. Ale spojrzeć za kulisy, warto.

W Konstytucji 3 maja nie ma ani słowa o tym, że Warszawa jest stolicą. O Krakowie zresztą też nie ma słowa. Sprawdziliśmy. Po 1791 roku nastąpił upadek nadziei i drugi rozbiór. Potwierdzający go sejm grodzieński, który odbył się dwa lata później, przeniósł miejsce koronacji z Krakowa do Warszawy, a więc szliśmy w górę.

Potem były czasy napoleońskie i w roku 1807 (uwaga – 22 lipca!) konstytucja Księstwa Warszawskiego postanowiła, iż „Sejm Główny zgromadza się co dwa lata w Warszawie”. Minęło osiem lat i nasze miasto uznane zostało za faktyczną stolicę Królestwa Polskiego.

Tu właśnie jego konstytucję podpisał car, podając potomności, że królem polskim będzie każdorazowy car rosyjski, który ma obowiązek koronowania się na monarchę polskiego w Warszawie. Bodajże ostatnim, który tego dokonał, był Mikołaj I. O tym, choćby z poprawności politycznej, chcielibyśmy zapomnieć.

Kiedy minęły ciemne lata, w marcu 1921 roku uchwalono nową konstytucję. Wertowanie jej w obie strony na nic się nie zdało – Polska była bez stolicy. O Warszawie, a tym bardziej o Krakowie – żadnego słowa.

Konstytucja z roku 1935 też nic w tej materii nie poprawiła. Z prawnego punktu widzenia nasze miasto nie było stolicą. Każdy wiedział, że jest, ale nie potwierdzano tego. Wydawana w połowie lat 30. encyklopedia „Ultima Thule” w haśle „Polska” też nie widziała stolicy, ale zaznaczyła, iż „miasto stołeczne Warszawa stanowi odrębną jednostkę administracyjną”. Dobre i to.

Znowu wstyd

Po wojnie nastała komuna, czyli carowładztwo w nowej formie oraz barwie. I dopiero ta władza zatwierdziła Warszawę jako stolicę Polski. Konstytucja uchwalona 22 lipca 1952 roku stwierdzała, że stolicą Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jest Warszawa – miasto bohaterskich tradycji Narodu Polskiego.

Komuna padła w roku 1989. Dwa lata później najwyższa ustawa potwierdziła stołeczność tymi samymi słowami. W artykule nr 105. Pod sam koniec. W roku 1997 skończono z dętologią, stwierdzając konstytucyjnie, że „Stolicą Rzeczypospolitej Polskiej jest Warszawa”. Miasto chyba ważne, bo wymienione już nie w 105., a w 29. artykule.

Ale oni pod Wawelem dalej uważają, że są Stołecznym Królewskim Miastem Krakowem, co przed dekadą potwierdzili w swym statucie, a usankcjonował prawnie Urząd Rady Ministrów RP. No to gdzie jest ta stolica?

Życie Warszawy