Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Buda tu, buda tam. Zmieńmy to!

Aneta Mirabelska 08-02-2012, ostatnia aktualizacja 08-02-2012 09:40

Wolno stojące budy od lat szpecą stolicę. Z inspiracji uliczną prowizorką zrodził się projekt fotograficzny

Wypożyczalnia kaset wideo przy ul. Afrykańskiej
źródło: materiały prasowe
Wypożyczalnia kaset wideo przy ul. Afrykańskiej

Ulice, przystanki, skwery – budki handlowo-usługowe są wszędzie. Nieważne, czy wykonane są z blachy, plastiku, betonu czy drewna, od ponad 20 lat współtworzą krajobraz Warszawy.

– Tak już do nich przywykliśmy, że przestajemy je zauważać – mówi Marcin Wojciechowski z Grupy M20 zrzeszającej miejskich aktywistów i apeluje do wszystkich o wyostrzenie wzroku. – Fotografujcie te maszkary, pokażcie wszystkim, że jakość przestrzeni miasta nie jest nam obojętna.

Wojciechowski sam dokumentuje budki od niespełna trzech lat. Szacuje, że jest ich kilka tysięcy – i to tylko tych poza bazarami. Jego kolekcja zdjęć, udostępniona w Internecie jako „stołeczny buda-peszt", liczy kilkadziesiąt pozycji. Są tu m.in. nieczynne od lat bar u zbiegu ul. Prostej i Żelaznej oraz wypożyczalnia kaset wideo przy Afrykańskiej. Są również sklep z jajami w al. Jana Pawła II przy Stawki, zakład pogrzebowy na Wólczyńskiej oraz kwiaciarnie ze Świętokrzyskiej przy Nowym Świecie.

– Sam nazywam ten zbiór wprost: „architekturą Warszawy XXI w." – mówi Wojciechowski. – W cywilizowanym kraju to nie do pomyślenia, że ludzie muszą pracować w nieocieplonych pomieszczeniach, zwykle pozbawionych toalety, a nawet umywalki.

Wolno stojąca prowizorka to jednak nie tylko problem wygód czy estetyki. To też punkt wyjścia do dyskusji o przestrzeni publicznej, w której już przed laty nie zarezerwowano odpowiednio dużo miejsca na handel.

– Taka była polityka poprzedniego ustroju. Zamiast umieszczać sklepy i punkty usługowe na parterach budynków, robiono tam biura i mieszkania. Budy żyją, bo zakupy gdzieś trzeba robić, a od 20 lat nikt o to porządnie nie zadbał – mówi z goryczą autor fotografii.

Sytuację mogą poprawić jedynie zapisy w miejscowych planach zagospodarowania.

– Nasz projekt ma na celu zachęcenie mieszkańców do włączenia się w tworzenie planów. Potrzebny jest zakaz umieszczania bud poza bazarami, ale również nakaz umieszczania lokali usługowych na parterach budynków przy głównych ulicach – mówi Wojciechowski.

Początkowo zdjęcia „najurokliwszych" bud miały zostać umieszczone w kalendarzu i wysłane miejskim urzędnikom. Pomysłodawcy uznali jednak, że miasto to nie własność urzędników, ale zwykłych ludzi. To oni muszą przede wszystkim pochylić się nad tym tematem.

Dlatego Grupa czeka zarówno na zdjęcia, jak i propozycje ich wykorzystania. Można je zgłaszać nie tylko za pośrednictwem strony M20.waw.pl, lecz także funpage'a na Facebooku „Mamy dość koszmarnych bud w Warszawie".

– Takie budki na pewno nie są dobrą wizytówką Warszawy, zwłaszcza przed zbliżającym się Euro, dlatego zwracamy uwagę na estetykę tego, co ma stanąć przy warszawskich ulicach, i często nie godzimy się na budowanie kolejnych takich obiektów – mówi Agnieszka Kłąb ze stołecznego ratusza.

Urszula Majewska ze śródmiejskiego urzędu dzielnicy dodaje, że aby dziś ktoś postawił nową budkę, musi uzyskać opinię Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej, a jeśli teren objęty jest ochroną konserwatorską, to dodatkowo musi się zgodzić na nią konserwator zabytków.

A co z budkami istniejącymi od lat? – Tu nie jest prosta sprawa. Z jednej strony nam też zależy na estetyce, z drugiej mieszkańcy  walczą o to, by ulubiony warzywniak czy piekarnia, które istnieją od lat, zostały – tak było choćby z pawilonem przy Kubusia Puchatka – wylicza Urszula Majewska. – W planach zagospodarowania miasta są zapisy, gdzie mogą takie budki powstawać, a gdzie nie – dodaje Majewska. Zaznacza jednak, że  takimi planami pokryta jest niewielka część miasta.

Również Monika Beuth-Lutyk z wolskiego urzędu dzielnicy zauważa, że nie ma odrębnych procedur dotyczących stawiania budek, które traktowane są jako mała architektura. – Inwestor musi uzyskać najpierw warunki zabudowy (chyba że dany teren ma plany zagospodarowania przestrzennego). – Wtedy  potrzebne są wszelkie zgody od zarządcy drogi, wykonywana jest analiza terenu. Sprawa trafia też do Wydziału Estetyki – tłumaczy Monika Beuth-Lutyk.

—wsp. blik

Życie Warszawy