Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Lokatorzy: nie jesteśmy towarem

Monika Górecka-Czuryłło 23-09-2011, ostatnia aktualizacja 24-09-2011 01:43

Stop sprzedaży mieszkańców – głosi wielki transparent rozpięty nad ul. Wilczą. Lokatorzy nie chcą być sprzedani właścicielowi, który odzyskał grunt pod ich budynkiem.

Mieszkańcy z ul. Wilczej 62 domagają się, by miasto wstrzymało sprzedaż ich kamienicy przedwojennemu właścicielowi
autor: Darek Golik
źródło: Fotorzepa
Mieszkańcy z ul. Wilczej 62 domagają się, by miasto wstrzymało sprzedaż ich kamienicy przedwojennemu właścicielowi

Transparent zawisł wczoraj.

– Jesteśmy zdeterminowani. Zrobimy wszystko, żeby miasto nas nie sprzedało. Nie jesteśmy towarem. Chcemy wykupić mieszkania albo dostać zamienne lokale od miasta – mówi Władysław Matych, który mieszka w kamienicy przy ul. Wilczej 62 od początku lat 80. Dodaje, że żona mieszka tu od dziecka. – Jej rodzice dostali przydział do lokalu w 1959 r., kiedy to Instytut Badań Jądrowych oddał nowy budynek do użytku – wspomina. Nieruchomość przy ul. Wilczej 62 została zabrana przedwojennym właścicielom na mocy dekretu Bieruta. Ale  budynek powstał po wojnie.

– Był nowy, nie wybudowano go na bazie przedwojennej kamienicy – przypominają lokatorzy. Budynek przejęło od IBJ miasto.  Obecnie lokatorzy są  w różnej sytuacji prawnej.  22 z nich wykupiło mieszkania.

– A nas jedenastu już nie zdążyło, choć gotowe były wszystkie dokumenty. Na początku lat 90. ujawnione zostały roszczenia dekretowe i sprzedaż wstrzymano – mówi pan Matych.

Lokatorzy właśnie dowiedzieli się, że właścicielowi zwrócono nieruchomość. A ponieważ kamienica mu się nie należy w całości, miasto chce mu ją sprzedać w części, do której sam ma prawo.

– Jesteśmy podwójnie poszkodowani – mówi pan Matych. – Nie pozwolono nam wykupić mieszkań, a teraz nas się sprzedaje. A przecież wiadomo, że nowy właściciel tak podwyższy czynsz, że  zaraz nam będą groziły eksmisje.

Lokatorzy napisali pisma domagające się wstrzymania sprzedaży do prezydent miasta i radnych dzielnicy.

– Miasto jest nadgorliwe w tych zwrotach. W takiej sytuacji jak nasza powinno właścicielom wypłacić np. odszkodowanie za grunt – mówi Antoni Wiesztort reprezentujący mieszkańców.

Śródmiejscy radni, do których zwracali się  lokatorzy, rozkładają ręce. – Niestety, działanie władz miasta jest zgodne z prawem – mówi wiceprzewodniczący rady dzielnicy Piotr Kazimierczak. – My możemy jedynie apelować, by miasto oddawało czy sprzedawało puste budynki.

A urzędnicy dzielnicy przyznają, że jeśli lokator straci prawo do mieszkania i np. grozi mu eksmisja, dopiero wtedy może wystąpić o lokal komunalny na ogólnych warunkach.

Życie Warszawy