Przeciek z Dyslektyka
Okręgowa komisja unieważniła egzamin w gimnazjum na Mokotowie. Nie po raz pierwszy. Sześć lat temu też złamano w nim procedury, ale nikt nie poniósł konsekwencji.
Wczoraj przed południem z Niepublicznego Gimnazjum Fundacji Dyslektyk na Mokotowie policjanci wyprowadzili dyrektorkę szkoły Joannę P. Śledczy podejrzewają, że ponosi winę za wyciek testów gimnazjalnych. Co zrobiła ? Na dzień przed sprawdzianem otworzyła je i dała do skserowania swojej pracownicy – woźnej.
Ta miała je dać synowi swojej przyjaciółki – Adamowi Z., 18-latkowi z Pragi-Południe.
Chłopak pytania zaniósł mającej zdawać egzamin siostrze. Następnie test przepisał i na kilkanaście godzin przez sprawdzianem humanistycznym pytania (objęte klauzulą poufności) umieścił na stronie internetowej w amerykańskim serwerze. Podpisał się jako DJ Mosquito.
O wycieku zaalarmowali szefów komisji egzaminacyjnej internauci. IP i adres sprawcy ustaliła ABW. Policjanci zatrzymali Adama Z. Chłopak nie uczy się, nie pracuje, sporadycznie dorabia jako DJ.– Na razie nie wiadomo, ile osób ściągało pliki. Ale to bez trudu ustali policja. Kiedy będziemy znali szczegóły, zapadną decyzje o unieważnieniu egzaminów konkretnych osób – powiedział prof. Krzysztof Konarzewski, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.
Złamane plomby
W szkole Dyslektyk pojawili się nie tylko policjanci, ale także wizytatorzy kuratorium i dyrektor Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Warszawie Anna Frenkiel. Wiemy, że mają dowody, iż Joanna P. nie tylko złamała wszelkie procedury związane z przechowywaniem tajnych testów. Stwierdzili też, że naruszone są opakowania zadań z języka obcego, które dzisiaj mieli pisać uczniowie. – Dlatego zdecydowałem o odwołaniu egzaminu z języka obcego i unieważnieniu wcześniejszych: humanistycznego i matematyczno-przyrodniczego – mówi dyrektor Frenkiel.
Osiemnastu uczniów Dyslektyka czeka powtórka w czerwcu.Dzisiaj dyrektorka szkoły Joanna P. prawdopodobnie usłyszy w prokuraturze zarzut ujawnienia tajemnicy służbowej. – Grozi za to do 3 lat w pozbawienia wolności – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratury okręgowej.
Wczoraj, gdy P. wyprowadzano ze szkoły, utrzymywała, że nikomu nie udostępniła testów.
Recydywa
W szkole Dyslektyk egzamin unieważniono nie po raz pierwszy. Już sześć lat temu komisja egzaminacyjna nakazała powtórzenie egzaminu humanistycznego. Pięciu uczniów zrobiło identyczny błąd w swoich pracach. Komisja uznała, że ściągali.
Joanna P. twierdziła wówczas, że jej uczniowie zostali skrzywdzeni. Jako dyrektorka żadnych konsekwencji nie poniosła. – To był ogromny błąd – uważa Karol Semik, mazowiecki kurator oświaty. – Szkoła nie może być miejscem, gdzie istnieje przyzwolenie na łamanie prawa – mówi kurator. Dlatego skieruje wniosek do fundacji Dyslektyk o odwołanie dyrektorki. – Jesteśmy przerażeni tym, co się stało – mówi Krystyna Borowiec, wicedyrektorka szkoły.
Liceum i Gimnazjum Fundacji Dyslektyk działają od dziesięciu lat. Chodzą do nich uczniowie z problemami, m.in. z ADHD, wyrzuceni z innych placówek. Szkoła kilka razy zmieniała siedziby, bo fundacja nie płaciła czynszu. Od kilku miesięcy trwa spór pomiędzy najemcą budynku, a dyrekcją Dyslektyka.
*najważniejsze przecieki egzaminacyjneDotychczas do największego wycieku testów gimnazjalnych doszło w 2002 r. w Błoniu. Nauczyciele Gimnazjum nr 1 dali uczniom ściągi z prawidłowymi odpowiedziami. Egzaminy niezgodnie z procedurami nadzorowali też wychowawcy klas. Egzamin powtórzyło 147 gimnazjalistów. W kolejnych latach dochodziło do pojedynczych przypadków unieważnienia egzaminów w warszawskich szkołach. Udowodniono, że uczniowie ściągali. Do najpoważniejszego incydentu – wycieku egzaminu maturalnego – doszło zaś w 2004 r. w województwie opolskim. Prawie 14 tys. maturzystów pisało ponownie egzamin z języka polskiego i matematyki, bo testy zostały przed maturą opublikowane w Internecie. Wyniosła je pracownica drukarni.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.