r e k l a m a

Kaczyński na szczycie

lwu 28-08-2008, ostatnia aktualizacja 28-08-2008 10:55

Przewodniczącym polskiej delegacji na poniedziałkowym szczycie Unii Europejskiej będzie "z urzędu" prezydent Lech Kaczyński - poinformował wiceszef Kancelarii Prezydenta, Piotr Kownacki.

autor zdjęcia: Dudek Jerzy
źródło: Fotorzepa

- Ja absolutnie nie odbieram panu premierowi tej inicjatywy, pamiętam i potwierdzam, że o zwołanie szczytu europejskiego wystąpił pan premier, dodam tylko, że również zabiegał o to pan prezydent - wyjaśnił Kownacki.

Wiceszef Kancelarii Prezydenta zaznaczył jednak, że "jeśli w delegacji polskiego państwa jest prezydent, to oczywiście jest on przewodniczącym delegacji z urzędu, jaki piastuje".

Na poniedziałkowy szczyt UE wybiera się także premier Donald Tusk. W środę wicepremier Grzegorz Schetyna podkreślał, że jest takie ustalenie, że na szczyty Rady Europejskiej jeździ premier.

Schetyna uważa, że udział prezydenta w szczycie nikomu "na pewno nie pomoże". Z kolei jeszcze w środę po południu szef gabinetu premiera, Sławomir Nowak mówił, że Kancelaria Premiera nie otrzymała "oficjalną drogą" informacji o tym, że prezydent chciałby wziąć udział w Radzie Europejskiej.

- Za politykę zagraniczną, zgodnie z polską konstytucją, odpowiada prezydent i rząd, w takiej kolejności - przekonywał Kownacki.

Wiceszef prezydenckiej kancelarii był pytany, czy Lech Kaczyński "zgłosił akces" do premiera Donalda Tuska, że chce pojechać do Brukseli. - Nie bardzo sobie wyobrażam jak by taki wniosek czy podanie miało wyglądać, myślę, że to jest troszkę zbędne formalizowanie - poinformował.

- Natomiast, jak wiadomo, jest umówione spotkanie pana prezydenta z premierem, premier zwrócił się o to, spotkanie będzie w piątek, do szczytu jest dużo czasu, na pewno będzie jeszcze czas, by wszystkie szczegóły uzgodnić - przekonywał wiceszef prezydenckiej kancelarii.

Kownacki zaprzeczył, by Lech Kaczyński zabiegał o zaproszenie na szczyt UE u prezydenta Francji, Nicolasa Sarkozy'ego. - Takie zabieganie nie jest w ogóle potrzebne dlatego, że w sytuacji takiej, jak w Polsce i takiej konstytucji normą jest, iż państwo pełniące funkcję przewodniczącego Unii wysyła zaproszenia zarówno do prezydenta, jak i do premiera - tłumaczył.

Wiceszef prezydenckiej Kancelarii powiedział, że prezydent takie zaproszenie na szczyt otrzymał, otrzymuje je - jak dodał - za każdym razem gdy odbywa się Rada Europejska.

Zapytany, czy wyobraża sobie, że w Brukseli przemówienie wygłosi zarówno prezydent, jak i premier, Kownacki odparł, że nie wie jaka jest praktyka, "czy to nie jest tak, że każde państwo raz zabiera głos".

Kownacki powiedział, że w takim przypadku jest dla niego oczywiste, że głos zabierze prezydent Lech Kaczyński, czyli przewodniczący delegacji.

Wiceszef Kancelarii Prezydenta nie wykluczył, że Kaczyński i Tusk udadzą się do Brukseli jednym samolotem. - To byłoby całkiem racjonalne, ale powtarzam, to są szczegóły techniczne, które nie mają większego znaczenia - wyjaśnił.

Według niego, Polska powinna być adwokatem Gruzji, a nie mediatorem. - Gruzja jest na pewno dużo, dużo słabszym podmiotem w tym konflikcie, w tej tragedii, która się rozgrywa i po prostu potrzebuje adwokatów - mówił Kownacki.

- Są w Unii kraje, które chętnie występują w roli adwokata Rosji, więc choćby dla przeciwwagi warto, by i Gruzja miała swojego rzecznika - tłumaczył wiceszef Kancelarii Prezydenta.

Kownacki nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy Polska powinna domagać się sankcji dla Rosji. - Tego typu decyzje muszą zapaść w rozmowie między prezydentem i premierem - powiedział.

PAP