r e k l a m a

Wysokie koszty decyzji Rosji

lwu 27-08-2008, ostatnia aktualizacja 27-08-2008 10:12

Nie milkną echa wczorajszego uznania niepodległości Abchazji i Osetii Południowej przez Federację Rosyjską.

autor zdjęcia: Dudek Jerzy
źródło: Fotorzepa

- Na krótką metę Rosja wydaje się mieć w ręku wszystkie karty. Sojusznicy NATO nie wyślą wojsk w obronie Gruzji. Są zdecydowanie za bardzo uwikłani w Afganistanie, nie wspominając o Iraku, by wysłać żołnierzy w teren. Potrzebują poparcia Rosji, aby powściągnąć nuklearne ambicje Iranu i Korei Północnej. A przede wszystkim potrzebują rosyjskiej ropy i gazu oraz dostępu do rosnącego rynku rosyjskiego - czytamy w "FT".

Financial Times: Ryzykowna gra Moskwy

Zdaniem londyńskiej gazety, na dłuższą metę gra Moskwy może być dla niej ryzykowna, Miedwiediew bowiem odwrócił o 180 stopni stanowisko Rosji, która dotąd była przeciwna prawu do samookreślania się i broniła integralności granic narodowych. Tak właśnie zareagowała w przypadku Kosowa - pisze "FT".

- Teraz cynicznie kopiuje kosowski model, aby zdobyć dyplomatyczne punkty, ale okoliczności są zupełnie inne - ocenia dziennik.

"Financial Times" podkreśla, że o ile Abchazja być może zdoła przetrwać jako niezależny twór dzięki turystyce i jakiemuś poczuciu tożsamości, o tyle Osetia Południowa, która liczy zaledwie 70 tysięcy mieszkańców, a jej aktywność gospodarcza ogranicza się niemal wyłącznie do przemytu, nie ma samodzielnej przyszłości.

Zraniona rosyjska duma

- Wchłonięcie jej przez Rosję jest nieuniknione. Żadne z dwóch państewek nie będzie stabilne, jeśli tysiące dawnych mieszkańców skończą jako uchodźcy w Gruzji. I kto jeszcze je uzna? Mimo to ich przykład może zachęcić do zdecydowania o własnym losie krnąbrne republiki Północnego Kaukazu, takie jak Inguszetia czy Dagestan, a także Czeczenia - czytamy w "FT".

- Dlaczego więc Miedwiediew to zrobił? Wydaje się, że zraniona rosyjska duma i chybione pragnienie zmiany międzynarodowego kodeksu zasad to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienia. Ta pierwsza jest złym doradcą. Co zaś do zmiany międzynarodowych zasad, nie zrobi się tego jednostronnie, a Rosja nie cieszy się zaufaniem i sympatią - kwituje dziennik.

Niemcy: Rosja w ślepej uliczce

"Agresywny krok Rosji", "Celowa eskalacja", "Rosja w ślepej uliczce" - pisze niemiecka prasa komentując uznanie przez Moskwę niepodległości Osetii Południowej i Abchazji.

Nie tylko wymachiwanie szabelką

Niemieckie media ostrzegają również przed kosztami gospodarczymi decyzji prezydenta Dmitrija Miedwiediewa.

- Nie chodzi o wymachiwanie szabelką, ale o to, by uzmysłowić rosyjskiemu kierownictwu - niezależnie od tego, kto pociąga za sznurki - że uporczywe zakłócanie relacji z Zachodem będzie wiązać się dla Rosji z wysokimi kosztami, zarówno politycznymi, jak i gospodarczymi - pisze dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung", rozważając ewentualną reakcję UE i NATO na decyzję Kremla.

Jak ocenia gazeta, "wszystkie przywiązane do prawa państwa muszą obecnie trzymać się razem".

Zbiorowy protest niezbędny

- Nie mogą one tolerować nowej sytuacji. Zbiorowy protest to niezbędne minimum. Możliwe są również sankcje, które jako odpowiedź na pogwałcenie prawa międzynarodowego także mogą być - w rozsądnych granicach - sprzeczne z prawem. Nikt nie może pójść śladem Rosji, która zresztą także nie działa w zgodzie ze swym interesem - komentuje "FAZ".

Fundament międzynarodowego porządku został narażony na szwank - podkreśla.

Kompromisy oznaczają porażki

"Sueddeutsche Zeitung" wydaje się, że "wymiana handlowa, współpraca wojskowa w walce z terroryzmem, dyplomatyczne wysiłki, by kontrolować Iran przestały mieć dla Rosji jakąkolwiek wartość".

- Moskwa reklamuje się jako nowy światowy policjant w opozycji do Ameryki, jako obrońca małych narodów. Ale w tę wersję wątpią nawet zaprzyjaźnione kraje sąsiedzkie, które pełne obaw liczą swoją rosyjską ludność, bo Rosja - tak jak w Gruzji - mogłaby znaleźć pretekst do akcji militarnej - czytamy w "Sueddeutsche Zeitung".

- Moskwa chce dyktować wspólnocie międzynarodowej swoje reguły. Ale mimo całej jej ropy i gazu, to się nie uda. Zamiast tego Rosja wmanewrowała się w ślepą uliczkę, w której kompromisy oznaczają porażki. Wyjście musi znaleźć sama - dodaje dziennik.

Nie ma sensu dyskutować z Rosją

"Financial Times Deutschland" postuluje natomiast przerwanie kontaktów z Rosją. - Na swym nadzwyczajnym szczycie UE nie powinna nawet dyskutować o rozwiązaniu kryzysu albo wysłaniu sił pokojowych na Kaukaz. We wtorek ten temat został zamknięty. Nie ma żadnego sensu dyskutować z Rosją o czymkolwiek, gdyż byłby to zły sygnał - czytamy w dzienniku kół gospodarczych.

- UE nie może rozmawiać o ułatwieniach wizowych albo współpracy gospodarczej, jeśli druga strona demonstruje, że porozumienia międzynarodowe nie są dla niej niczym więcej jak tylko strzępem papieru - pisze.

Afront wobec Niemiec

"Der Tagesspiegel" podkreśla, że tempo w jakim prezydent Rosji, Dmitrij Miedwiediew uznał niepodległość zbuntowanych republik Gruzji, było "afrontem wobec Niemiec", których Rosjanie uważają za ostatniego gotowego do współpracy partnera w Europie.

- Do kogo zwróci się teraz w sprawach współpracy gospodarczej, negocjacji z UE albo postulowane uznanie obu zbuntowanych republik? Gotowość Berlina do wystąpienia w roli uczciwego pośrednika w sprawie konfliktu na Kaukazie, może stać się zerowa - ocenia "Tagesspiegel".

PAP