r e k l a m a

Szczyt niezgody

Izabela Lewandowska , Wojciech Lorenz 27-08-2008, ostatnia aktualizacja 28-08-2008 12:03

Udział prezydenta w szczycie Unii Europejskiej rząd określił jako „zbędne zamieszanie”.

Dziś Lech Kaczyński zamierza się spotkać z prezydentami państw bałtyckich. Chciałby przed najbliższym szczytem Unii Europejskiej – 1 września – uzgodnić stanowisko z władzami Litwy, Łotwy i Estonii. Spotkanie w Brukseli będzie poświęcone sytuacji w Gruzji i relacjom UE z Rosją.

Po południu Lech Kaczyński poleci do Wilna. Jeśli nie będą tam mogli przybyć prezydenci Estonii i Łotwy, prawdopodobnie uda się też do Tallina i Rygi.

A w piątek w Sopocie w pałacyku zwanym Belwederkiem, należącym do Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, Lech Kaczyński spotka się z premierem Donaldem Tuskiem. – Jadąc do Brukseli, pan premier chciałby znać też opinię pana prezydenta, który przecież – jak wiadomo – jest pozytywnie i mocno zaangażowany w sprawy gruzińskie – uzasadniał wczoraj Sławomir Nowak, szef gabinetu premiera.

Zupełnie inną reakcję Nowaka wywołało pytanie o udział Lecha Kaczyńskiego w unijnym spotkaniu. – Nie wiem, czy jest sens wprowadzać takie zamieszanie – komentował szef gabinetu premiera. – Sytuacje, gdy na szczyt przyjeżdżają prezydent i premier któregoś z państw UE, są nadzwyczajne i rzadko spotykane.

Podkreślał, że szczyt to spotkanie szefów państw UE. Wicepremier Grzegorz Schetyna też nieprzychylnie wyrażał się o udziale prezydenta w unijnym spotkaniu. – Jest ustalenie, że na szczyt Rady Europejskiej jeździ premier, więc nie sądzę, żeby tutaj się coś zmieniło – mówił. Dodał, że udział prezydenta w spotkaniu nikomu „na pewno nie pomoże”.

– Od początku kadencji Lech Kaczyński jest zaangażowany w sprawy Gruzji i całego regionu kaukaskiego, a także w problematykę południowo-wschodnią, co jest związane z bezpieczeństwem energetycznym i dywersyfikacją dostaw ropy naftowej i gazu – mówił wczoraj Piotr Kownacki pełniący obowiązki szefa Kancelarii Prezydenta. – Byłoby całkowicie niezrozumiałe dla naszych partnerów w UE, gdyby polskiego prezydenta na szczycie zabrakło.Wypowiedzi polityków PO Kownacki nie chce komentować: – Nie słyszałem ich i nie wierzę, że mogliby coś takiego powiedzieć.

Zaproszenie z UE otrzymali i prezydent, i premier. Szczyt Rady Europejskiej to spotkanie szefów państw i rządów. Niektóre kraje, np. Finlandia, zawsze wysyłają na takie spotkania szefa rządu i głowę państwa.

Zdaniem rządu i MSZ, nie ma szans, by we wspólnym komunikacie UE padły groźby nałożenia na Rosję sankcji, dlatego Polska nie powinna o to zabiegać na szczycie. Być może uda się uzyskać np. sformułowanie o „przeglądzie relacji z Rosją”.

Życie Warszawy