Tania wyprawka z hipermarketu
Sklepy prześcigają się w ofertach szkolnych wyprawek. Dla rodziców koniec sierpnia to okres największych wydatków, a zakup podręczników to dopiero ich początek. Sprawdziliśmy, gdzie najtaniej można wyposażyć pierwszoklasistę.
Chociaż hipermarkety pierwszy dzwonek ogłosiły już na początku sierpnia, to tłumów kupujących nie było. Teraz, w ostatnim tygodniu wakacji, do szkolnych stoisk czasami trudno się dostać. Krystynę Klonowską z 7-letnim synem Michałem spotkaliśmy w Carrefourze na Targówku. – To już moje drugie podejście do szkolnych zakupów. Przeznaczyłam na nie około 300 złotych, ale wczoraj były tutaj takie tłumy, że zrezygnowałam ze stania w kolejce. Michał ma już zeszyty i skompletowany piórnik, ale brakuje kapci na zmianę, stroju do gimnastyki, pojemnika na kanapki. Dużo tego.
Jak tanio, ale dobrze wyposażyć ucznia do szkoły? Nasi dziennikarze sprawdzili ceny w pięciu największych sieciach handlowych – Tesco, Auchan, Carrefour, Real i E.Leclerc. Szkolna oferta jest bardzo bogata, a produkty różnią się głównie ceną, czyli dla rodziców rzeczą najważniejszą.
Najtaniej w Tesco
Z naszych wyliczeń wynika, że najmniej za wyprawkę dla pierwszoklasisty zapłacimy w Tesco – 117,09 zł. Najmniej pieniędzy wydamy tu na piórnik z wyposażeniem, ołówki, flamastry, klej w sztyfcie, farby i blok rysunkowy. Nie opłaca się za to kupować w tym markecie trampek, które kosztują 12 zł. Na podobne buty w Auchan wydamy tylko 5 zł.
Aż 232,46 zł trzeba zapłacić za szkolne przybory w hipermarkecie Real. To najwięcej w porównaniu z pozostałymi sklepami. W Carrefourze najtaniej kupimy podstawowy element każdej szkolnej wyprawki – tornister. Kosztuje on tylko 16,95 zł.
Natomiast za zakup tornistra w E.Leclerc zapłacimy blisko sto złotych. Tu jedynie opłaca się kupić spodenki i koszulkę na lekcję WF. To wydatek rzędu 10 zł. Najwięcej szkolny strój sportowy kosztuje w Carrefourze – 24 zł.
Cena a jakość
Mimo że sklepy kuszą rodziców, organizując promocje, wielu z nich jest przerażonych kupnem wyprawki szkolnej.
– Rozrzut cen w sklepach za przybory jest naprawdę zaskakujący – przyznaje Magdalena Bielańska, którą spotkaliśmy w Auchan przy Modlińskiej. – Jeżdżę od marketu do marketu i porównuję ceny oraz jakość produktów – przyznaje Magdalena Bielańska.
Jednak nauczyciele proszą rodziców o rozwagę, bo kupione w promocji produkty często nie nadają się do użytkowania podczas lekcji.
– Pamiętam jak uczennica przyniosła na moją lekcję linijkę i ekierkę, na których cyfry wydrukowano malejąco, a nie rosnąco. Pochodziły z Chin – wspomina Renata Kindler, nauczycielka matematyki z Gimnazjum im. kardynała Stefana Wyszyńskiego w Zielonce. – Problemy były też z zeszytami, które miały krzywo wydrukowaną kratkę – dodaje pedagog.
A Marek Woźniak, nauczyciel WF z jednej ze stołecznych szkół, dodaje: – Rodzice kupują uczniom tenisówki, które absolutnie nie nadają się na gimnastykę. Widziałem takie buty w hipermarketach. Kosztują np. 19 złotych, ale są ze sztucznego tworzywa i dziecko może odparzyć sobie stopy. Podobnie jest z tanimi koszulkami, które nie są bawełniane i dzieci strasznie się w nich pocą. A to bardzo niezdrowe i niehigieniczne – mówi Woźniak.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
