Pierwsze kroki żaka
Zdobycie indeksu to połowa sukcesu. Sporo pracy i szczęścia będzie teraz potrzebne, by zapewnić sobie wikt i opierunek.
Im bliżej roku akademickiego, tym oferta pod wynajem skromniejsza, a czynsze bardziej zabójcze. W rezultacie okazuje się, że studenta stać na dzielnice położone na obrzeżach miasta, czasem w naprawdę mało ciekawych miejscach.
Casting na współspacza
Przyjezdni studenci są znacznie bardziej niż pozostali narażeni na nieuczciwych właścicieli mieszkań. Często pobrane wcześniej zaliczki lub kaucje są bezpowrotnie tracone. Właściciel mieszkania potrafi bowiem wziąć zaliczkę od kilku, jak nie kilkunastu studentów, po czym okazuje się, że oferta wynajmu nie jest już aktualna. Podobnie jest w przypadku kaucji. Wystarczy, żeby właściciel z dnia na dzień wypowiedział studentowi umowę najmu, na przykład z powodu „dewastacji lokalu“. Kaucja przepada wówczas niby na poczet remontu.
Gwarancji nie daje także biuro nieruchomości. Renomowane agencje pośrednictwa mają bowiem to do siebie, że nie nadają się na studencką kieszeń. Te tańsze z kolei przeważnie kończą swoją ofertę po pobraniu prowizji i zaproponowaniu jednego lokalu, który w większości przypadków okazuje się „właśnie wynajęty“.
Kolejnym istotnym elementem jest zwrócenie uwagi na umowę, jaką każe podpisać nam właściciel. Limit lokatorów, prawo do kontrolowania i powrót do mieszkania przed 22. Do tego zakaz słuchania głośno muzyki i organizowania imprez – to tylko niektóre z zapisów dodawanych przez najemcę. Żeby ustrzec się niezapowiedzianych odwiedzin właściciela, należy wymóc na nim zapis o składaniu wizyt tylko po wcześniejszym uprzedzeniu.
Rachunek za pralkę
Oferty mieszkań można znaleźć w lokalnych gazetach lub dzięki poczcie pantoflowej. Niektórzy poza samym wynajmem mają również w ofercie pakiet dodatkowych usług. Student nie ma już problemu z praniem, gotowaniem czy sprzątaniem. Pod warunkiem, że stać go na takie luksusy.Przed wynajmem mieszkania warto z właścicielem wyjaśnić zasady korzystania z różnego rodzaju urządzeń znajdujących się w mieszkaniu. W wielu przypadkach okazuje się, że 300 złotych czynszu to jedynie połowa czekających nas wydatków.
Podwójne leniwe
Poza dachem nad głową problemem dla przyjezdnych studentów jest wyżywienie. Na śniadanie student pije kawę albo napój energetyzujący. Obiad to zazwyczaj kluski albo kebab. Jeśli trzeba oszczędzić, to najprościej zacząć od zaopatrzenia lodówki. Z różnego rodzaju ankiet przeprowadzanych na polskich uczelniach jednoznacznie wynika, że niemal co trzeci student oszczędza na jedzeniu.
Zubożenie diety do niezbędnego minimum stwarza możliwość kupienia książek, płyt, ciuchów czy pójścia kilka razy w miesiącu do kina czy na koncert. Studenci żywią się byle czym i byle gdzie. Liczy się tylko, żeby było jak najtaniej. Poza problemami z wiktem i opierunkiem na przyjezdnego studenta czeka jeszcze moc zasadzek tzw. komunikacyjnych. Żakom opłaca się wykupienie miesięcznej Warszawskiej Karty Miejskiej lub Elektronicznej Legitymacji Studenckiej (ELS).
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
