Początki studenckiego życia nie takie łatwe
Casting na współspacza, walka o stypendium, o zniżkę na obiady. Przyjezdni studenci mają dwa razy bardziej pod górkę niż ci miejscowi, stołeczni.
Od radosnego wyczytania swojego nazwiska na liście szczęśliwych studentów do równie radosnego studiowania w stolicy droga zazwyczaj jest długa i bolesna.
Mało który student spoza Warszawy, jeszcze przed złożeniem papierów, rozważa wszystkie za i przeciw zdobywaniu wiedzy 200, czasem 300 kilometrów od rodzinnego domu. Bo podczas gdy jeszcze ten bliższy student w najgorszym razie zawsze może podjechać do rodziców na chwilowe podkarmienie, do cioci po tygodniową wałówkę i znajomego stomatologa z bolącym zębem, tak już ten dalszy od początku do końca musi radzić sobie sam. A przynajmniej od świąt Bożego Narodzenia do Wielkanocy. Bo tylko wtedy stać go na kupno biletu w rodzinne strony.
W większości dużych miast studenci mają podobne problemy ze znalezieniem lokum wygodnego i taniego. W Warszawie jednak problem ten jest jeszcze bardziej dotkliwy. Za wynajem miejsca w akademiku czy nędznego pokoiku z roku na rok trzeba zapłacić o kilkadziesiąt złotych więcej. Z przykładowego tysiąca złotych za dwupokojowe mieszkanie bliżej centrum czynsz wzrośnie o około 300 złotych. Nie ma studenta, dla którego taki dodatkowy wydatek nie oznaczałby dotkliwego uszczuplenia budżetu.
Nie trzeba nikomu wyjaśniać, ile i co można kupić za 300 złotych. Żeby maksymalnie obniżyć koszty wynajmu, większość studentów rozgląda się za mieszkaniem kilkupokojowym. Im więcej pomieszczeń, tym więcej osób może zamieszkać. Zdarza się, że w takim M4 gnieździ się sześciu czy siedmiu młodych ludzi. Śpią na piętrowych łóżkach, na materacach i polówkach.
Uczą się w łazience, na klatce schodowej lub na ławce w parku. Ale dzięki temu lokum kosztuje ich co najwyżej kilkaset złotych, w zależności od lokalizacji. Tylko wczesną jesienią student jeszcze marzy, żeby znaleźć jakiś kąt blisko uczelni. Żeby nie trzeba było codziennie tłuc się kilkadziesiąt minut środkami komunikacji miejskiej.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
