Miasto zapłaci albo zostanie z Bierutem
Ministerstwo Skarbu Państwa chce, by koszty odszkodowań za zabrane ziemie poniosło miasto. – Nie udźwigniemy tego – mówią samorządowcy.
Projekt ustawy dotyczący zwrotu nieruchomości warszawskich wrócił już – po konsultacjach w Ministerstwie Skarbu Państwa – do klubu parlamentarnego PO.
– Mamy jedno podstawowe zastrzeżenie – przyznaje jeden z urzędników MSP. – Dekret Bieruta zakładał, że zadośćuczynienie za zabrane nieruchomości spada na gminę. Teraz też koszty odszkodowań powinno ponosić miasto, a nie ogólnopolski fundusz reprywatyzacyjny.
Szefowa PO na Mazowszu Małgorzata Kidawa-Błońska przyznaje, że odpowiedzi MSP jeszcze nie zna, ale jest nią zaskoczona.
– Warszawa nie może być zupełnie wyłączona z państwowego funduszu reprywatyzacyjnego. Sama odszkodowań nie udźwignie. – dodaje Kidawa-Błońska.
– Przecież na odszkodowania potrzebujemy ok. 16 – 18 mld zł. To dwa miejskie budżety – łapie się za głowę szefowa miejskiej komisji gospodarki Zofia Trębicka. Poseł Waldy Dzikowski (PO), pilotujący projekt w Sejmie, niczego nie przesądza. Ale nie wyklucza, że jeśli nie będzie rozsądnego konsensusu, to poselski projekt dotyczący ziem zabranych dekretem Bieruta może w ogóle nie wejść pod obrady Sejmu.
– To chyba równie złe rozwiązanie – mówi Trębicka.
Projekt przedstawiony przez miasto, a przejęty przez posłów PO, zakłada zwrot nieruchomości tam, gdzie można (jeśli do końca lat 40. był złożony tzw. wniosek dekretowy), odszkodowania dla tych, którzy wniosek złożyli, ale na ich gruncie jest np. osiedle, oraz rekompensatę w wysokości kilkunastu proc. za pozostałe mienie dla tych, którzy wniosku nie złożyli. Projekt zakłada też stworzenie specjalnego funduszu miejskiego. – Z niego byśmy mogli dofinansować odszkodowania. Ale większość musi pokryć fundusz państwowy – mówi miejski urzędnik.
W Sejmie jest jeszcze projekt posła Andrzeja Czumy, zakładający zwrot wszystkich ziem, które można. O odszkodowaniach nie ma w nim mowy. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, projekt ma być wycofany.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON